PIOTR IWICKI - niezależny serwis muzyczny - jazz, fusion, blues, jazzrock, koncerty, newsy.
RSS
wtorek, 08 września 2015
Riverside nie zawodzi

Na przestrzeni lat stali się jedną z największych atrakcji naszej muzycznej sceny. Ich najnowszy album „Love, Fear and the Time Machine” był jedną  z najbardziej oczekiwanych płyt tego roku.

riv

„Love, Fear and the Time Machine” to ponad godzina świetnej muzyki, którą najczęściej określa sie mianem prog-rocka. To estetyka ukształtowana niegdyś przez formacje Genesis, Yes, Pink Floyd, Marillion czy Emerson, Lake & Palmer. To muzyka, w której dźwięk współgra z tekstem, a wszystko dalekie jest od popowej, komercyjnej sztampy. Riverside dostarcza nam 10 utworów, które na tle wcześniejszych dokonań zaskakują melodyjnością, tematami, które zapadają nam w głowie już po pierwszym przesłuchaniu. Nie bez znaczenie na ostateczne brzmienie jest pełne współgranie wszystkich muzycznych płaszczyzn: spokojnego wokalu Mariusza Dydu (to również basista zespołu), znakomite partie gitarowe Piotra Grudzińskiego, solidne wsparcie bębnów Piotra Kozieradzkiego i palety barw instrumentów klawiszowych Michała Łapaja. Nowy album jest szóstym w dorobku zespołu, na tle poprzednich faktycznie innym. Jak zwykłe atutem albumu jest znakomita okładka , można powiedzieć, że efekt wieloletniej współpracy z Travisem Smithem. To potwierdza starą prawdę, że świetne albumy maja równie znakomite okładki.

A co o płycie mówi sam frontman Riverside?

 - Na najnowszym albumie chciałem połączyć muzycznie lata 70-te i lata 80-te. Lata 80-te to dekada, w której dojrzewałem muzycznie, wychowywałem się. Nie mamy tu już brzmienia retro przywołującego klimatem lata 70-te, poszliśmy do przodu, w pewien sposób zburzyliśmy poprzedni fundament i stworzyliśmy nowy. Teksty na „Love, Fear and the Time Machine” mówią o przemianie. O podjęciu życiowej decyzji z jaką każdy czasami musi się zmierzyć. Decyzji, która ma istotny wpływ na nasze dalsze życie. Co się zwykle dzieje z nami kiedy taką życiową decyzję musimy podjąć? Z jednej strony czujemy ekscytację spowodowaną zmianą, czujemy się wolni, podnieceni, z drugiej boimy się tego co nieznane, tego co może nas spotkać. Wracamy pamięcią wstecz, wybiegamy myślami do przodu. To wszystko dzieje się w chwili kiedy musimy zadecydować o czymś ważnym. Stąd taki a nie inny tytuł płyty - miłość, strach, doświadczenia z przeszłości - to najważniejsze siły sprawcze jakie nami kierują. Chciałbym żeby ten album oprócz tego, że będzie po prostu świetnie zagrany, nagrany i zaśpiewany, przede wszystkim mówił o czymś istotnym i był jednym z tych albumów, które w pewnym momencie stają się twoim najlepszym przyjacielem - zdradza Mariusz Duda

 Riverside to grupa, która jest swoistym fenomenem. Jej nowe utwory są oczekiwane przez wielką grupę fanów, każdorazowe pojawienie się skutkuje obecnością na listach przebojów. Normą jest, że przynajmniej kilka trafia sukcesywnie na top popularnej, niestroniącej od ambitnych dźwięków radiowej listy Marka Niedźwieckiego. O pozycji Riverside najlepiej świadczy fakt, że album promować będzie jesienna trasa koncertowa po trzech kontynentach. Aż chce się powiedzieć: cudze chwalicie...

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie



21:08, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 września 2015
Czarnej płyty czar
Kiedy liczba sprzedawanych płyt CD spada co roku na rzecz kupowanych plików w sieci, stara poczciwa płyta winylowa nie tylko powraca do łask ale staje się czymś modnym. Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie 1 IX 2015
Już o godz. 11 po półrocznej przerwie internetowe RadioJAZZ.FM wznowi nadawanie audycji na żywo!
Pasmo dzienne #JazzDoIt!, które na zmianę poprowadzą Barnaba Siegel (szef redakcji) i Piotr Wickowski (redaktor e-miesięcznika JazzPRESS), będzie można usłyszeć od poniedziałku do piątku od godziny 11 do 15. Oprócz nowości ze świata jazzu, prezentowany będzie także kanon gatunku, zapowiedzi koncertów i festiwali, płyty pod patronatem stacji oraz rozmowy na żywo z artystami, organizatorami i wydawcami. W ramach pasma pojawią się także wiadomości kulturalne oraz goście prowadzący dyskusje na temat teatru, filmu i literatury.

Od godziny 18 ruszamy z pasmem audycji autorskich, które potrwają do godzin nocnych. To będzie czas na nieraz bezkompromisową muzykę prezentowaną przez specjalistów od różnych gatunków, nie tylko jazzowych – zapowiada Jerzy Szczerbakow, prezes Fundacji Popularyzacji Muzyki Jazzowej EuroJAZZ, właściciela stacji. Ale - i tu będziemy bardzo stanowczy i konsekwentni - na pewno nie pojawi się u nas smooth jazz! – dodaje.

W ramówce radia już na start jest ponad 20 autorskich audycji, które poprowadzą zarówno dziennikarze, muzycy czy DJ-e wcześniej współpracujący z rozgłośnią (m.in. Maciej Nowotny, Roch Siciński, Rafał Garszczyński, Piotr Baron, Mariusz Bogdanowicz, duet DJ WTymSęk i DJ Cez14, DJ Guiddo), jak i zupełnie nowe twarze. Do zespołu dołączyli dziennikarze muzyczni Marek Dusza (Rzeczpospolita), Piotr Jagielski (Jazzarium.pl), Mateusz Ryman (redaktor naczelny JazzSoul.pl) oraz ekipa z niezależnego wydawnictwa Lado ABC.

„Restart" stacji będzie także związany z premierą nowej, przejrzystej strony internetowej. W procesie produkcji są także aplikacje mobile dla systemów iOS, Android i Windows.

RadioJAZZ.FM powstało w 2009 roku, kontynuując ideę zamkniętego kilka miesięcy wcześniej eterowego Jazz Radia, wykupionego przez wydawcę Radia ZET. W lutym 2015 r., po sześciu latach wolontariackiego funkcjonowania, RadioJAZZ.FM zawiesiło swoją działalność ze względu na trudną sytuację finansową.

W maju b.r., za pośrednictwem platformy crowdfundingowej Wspieram.To ruszyła trwająca 28 dni akcja „RadioJAZZ.FM-Reaktywacja #jazzdoit", podczas której zebrana została kwota 63 437 zł (ponad 200% założonego w projekcie celu). W akcję oprócz dziennikarzy i słuchaczy radia zaangażowało się środowisko muzyków jazzowych oraz ludzi kultury, m.in. Michał Urbaniak, Leszek Możdżer, Urszula Dudziak, Jerzy Owsiak czy Stefan Friedmann.

Efektem akcji było też pozyskanie mecenatu Bemowskiego Centrum Kultury, które m.in. udostępniło lokal wraz ze studiem radiowym. Dzięki temu partnerstwu RadioJAZZ.FM ma zagwarantowane istnienie i możliwości dalszego rozwoju. Oficjalną nazwą stacji będzie RadioJAZZ.FM przy Bemowskim Centrum Kultury.



10:22, jazz-gazeta
Link Komentarze (1) »
sobota, 29 sierpnia 2015
Jazz na Starówce
Symboliczny koniec lata Koncertem Omara Sosy i jego kwartetu, zakończy się tegoroczna edycja festiwalu Jazz na Starówce. Kończąca się odsłona tej popularnej imprezy przechodzi do historii jako najlepsza w pond dwóch dekadach istnienia festiwalu.
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
Mój ulubieniec...
Sean Jones Joins All-Star Octet - czyli tu zaszła zmiana...
wtorek, 18 sierpnia 2015
MARIANNE FAITHFULL wystąpi na dwóch koncertach w Polsce!
Gdańsk i Chorzów na koncertowej trasie artystki
My Personal Songbook
nowy album Rona Cartera i WDR Big Band - premiera 4 sierpnia
Dave Douglas Quintet
"Brazen Heart" - premiera 2 października oraz koncert w Katowicach!
The Sun Ra Centennial Dream Arkestra
Live at the Babylon, Documenting 2014 Centennial Tour - premiera 4 sierpnia
niedziela, 16 sierpnia 2015
STARY MANEŻ – NOWY KLUB MUZYCZNY W GDAŃSKU

W pierwszej tercji październiku 2015 roku swoje podwoje udostępni nowy gdański klub muzyczny „Stary Maneż”, który powstał w ramach perspektywicznego projektu kulturalnego „Garnizonu Kultury”. Mieści się on w centrum Gdańska-Wrzeszcza w odrestaurowanym budynku starej ujeżdżalni - stąd nazwa. Obiekt jest wzorcowym przykładem rewitalizacji historycznych budowli, w których tradycja łączy się z nowoczesnością, a ich pierwotne funkcje dostosowane zostały do współczesnych potrzeb. 

     Klub „Stary Maneż” jest nowoczesnym, wielofunkcyjnym obiektem kulturalnym. Obok mini browaru, kawiarni i wine baru znajduje się sala koncertowo-widowiskowa mogąca pomieścić od 600 do 1.500 gości. Wyposażono ją w supernowoczesny sprzęt nagłośnieniowy i oświetlenie,  spełniające wymagania największych gwiazd. Jej widownię, którą można dowolnie konfigurować.      

     Zamierzeniem twórców klubu „Stary Maneż” jest stworzenie przyjaznego, tętniącego życiem miejsca, które z jednej strony sprzyjać będzie integracji okolicznych mieszkańców, z drugiej przyciągać będzie zarówno twórców, jak i ludzi ciekawych otaczającego ich świata. Podstawowym kryterium doboru repertuaru jest, jakość i walory estetyczne. Na początku program klubu „Stary Maneż” składa się przede wszystkim z bardzo różnych stylistycznie koncertów, po czym stopniowo rozbudowany on będzie o spektakle teatralne, przeglądy filmowe, wystawy, spotkania autorskie i warsztaty artystyczne oraz inne działania o charakterze edukacyjnym. Od nowego roku rezydentem klubu będzie Bałtycka Filharmonia Młodych, która będzie tam koncertować.

     Do końca roku w klubie „Stary Maneż” gościć będą gwiazdy światowego formatu: Marianne Faithfull, Fish i Moya Brennan oraz wybitni przedstawiciele polskiego jazzu, pianiści: Adam Makowicz i Sławek Jaskułke, skrzypek Adam Bałdych oraz saksofonista Grzech Piotrowski

www.starymanez.pl



14:40, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 lipca 2015
Mack Avenue SuperBand
Live From the Detroit Jazz Festival - 2014 Premiera 18 września 2015 roku
Sopko-Laswell-Pridgen
A Raw, Powerful Trio Album with Legendary Bill Laswell on Bass, Thomas Pridgen on Drums With Guests Martin Dosh, Hamir Atwal, Michael Lewis (Happy Apple), Joshua Smith (Birth) Premiera 16 października 2015
czwartek, 23 lipca 2015
Nowa era Ery
Po latach niebytu wraca na jazzowy afisz popularny cykl koncertów Era Jazzu. Niegdysiejszy konkurent największych warszawskich i wrocławskich festiwali wykonuje come back w spektakularnym stylu pod dyktando gwiazd.
wtorek, 21 lipca 2015
Herbie na żywo i na papierze
Dzisiaj w Krakowie i jutro w Szczecinie zagra jeden z najwybitniejszych jazzmanów w całej ponadwiekowej historii gatunku, kompozytor, pianista i bandleader, Herbie Hancock. Jego przyjazd zbiegł się z premierą znakomitej autobiografii. Książka pokazuje obraz giganta jazzu bez retuszu. Z blaskami i cieniami jego życia.
Paweł Kaczmarczyk Audiofeeling Trio "Something Personal" Hevhetia

kacz

O tym, że polski jazz pianistyką stał i pianistyką stoi, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Począwszy od Komedy, przez Makowicza, Kulpowicza, całą plejadę gwiazd ostatnich dwóch dekad minionego wieku, Włodka Pawlika, Leszka Możdżera, Marcina Wasilewskiego i chyba najbardziej oryginalnego w gronie naszych speców od czarnych i białych klawiszy, Pawła Kaczmarczyka. wirtuoz, wizjoner, trochę rockers w jazzowej skórze. Jego najnowszy album "Something Personal", oparty na autorskich kompozycjach lidera (wszystkie palce lizać!), dopełniony znakomitą interpretacją, czy raczej reinterpretacją słynnego hitu zespołu Massive Attack - "Teardrop", zajmuje, że użyję terminologii sportów motorowych - pole-position do miana albumu roku w akustycznym kameralnym graniu. A tym co dla mnie najważniejsze, to fakt, że trio Kaczmarczyk/Maciej Adamczak/Dawid Fortuna nie jest kolejnym combo - kalką brzmienia Keitha Jarretta. Kiedy świat zalewają kolejni pianiści-jarreciści, odmienność jest wartością samoistną. Wolny od sztywnego kołnierzyka, jazzowej sztampy album Kaczmarczyka, każdą nutą potwierdza, że oryginalność, świetne opanowanie instrumentu i wizja, to główne cechy dobrego jazzowego albumu. 



10:43, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
Tore Brunborg "Slow Snow" ACT

brunborg

Świetnie znany polskiej publiczności saksofonista, członek kwartetu Torda Gustavsena, jeden z luminarzy tzw. Nordic Jazzu (współtworzył go z Nilsem Petterem Molvarem, Bugge Wesseltoftem, Geirem Linse) serwuje nam muzykę, która jest dokładnie tym, czego zwykliśmy oczekiwać od skandynawskiego jazzu. Jest trochę odwołań do imitacji folkloru ("Tree Strong, Tall Swaying, Swinging, Sighing"), są klimaty nu-jazzowe ("Tune In") ale czemu się dziwić, skoro u boku szefa gra sam Eivin Aarset, jeden z najsłynniejszych wizjonerów współczesnej gitary, niedawny nasz gość na Warsaw Summer Jazz Days. Barwowe plamy, melodyjne frazy, intrygujące improwizacje, muzyka raz rozświetla nam barwami przestrzeń, by za chwile umknąć gdzieś w rozedrgany elektroniką mrok. Czasami brzmi to jak Jan Garbarek doprawiony schizofreniczną gitara, albo muzyka ilustracyjna do nieistniejącego filmu. Najbardziej zdumiewa fakt, że tak potężne brzmienie kreuje raptem czterech ludzi. Najważniejsze, że słucha się "Slow Snow" znakomicie.



10:42, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
"Orkiestra Taneczna Polskiego Radia pod dyrekcją Jana Cajmera" Polskie Radio

cajm

Skwitować kiedyś czyjeś jazzowe ambicje stwierdzeniem "grasz jak Cajmer" skutkowało tym samym, czym przyjazd w rejony ul. Ząbkowskiej i Targowej bądź na Szmulki, bez towarzystwa kuzyna z warszawskiej Pragi. Legenda naszej muzyki tanecznej, niegdysiejsza wizytówka radiowego eteru, trafiła na krążek wydany przez Polskie Radio na fali jubileuszu 90-lecia. I przyznam, że to szok. Abstrahując od tego, że to granie kojarzy nam się dosyć jednoznacznie z okresem stalinowskiego mroku, jednak gdzieś w muzyce udawało się przemycić muzykę zgniłego zachodu podszytą jazzem (łącznie mieli 2000 kompozycji w repertuarze!). Niestety, nagrania z lat 1950-1956 pokazują też przepaść między tym co jazzem było za Oceanem, a tym co rozbrzmiewało oficjalnie u nas. "Na prawo most, na lewo most" z chórem Czejanda czy "Jak w serenadzie" są rówieśnikami "Blue Haze i "Cookin" Milesa Davisa... Nic dziwnego, że pokolenie I Festiwalu Jazzowego w  Sopocie miało inne zdanie o Cajmerze. Ale i tak łza w oku się kręci.

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie

10:41, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 lipca 2015
Wojciech Staroniewicz "A'Freak-Komeda" Allegro Rec.

starstar

Mistrz saksofonu, przed laty jedyny europejski finalista konkurs jazzowego im. Johna Coltrane'a w Waszyngtonie, tutaj w doborowym towarzystwie innych znakomitych saksofonistów (tu m.in. ikoniczna postać trójmiejskiej sceny jazzowej - 80-letni Przemek Dyakowski) z stylową sekcja rytmiczną i rewelacyjnym specem od instrumentów perkusyjnych natury sztabkowej - wibrafonistą Dominikiem Bukowskim, gra nam własne kompozycje oraz autorskie wizje słynnych standardów Krzysztofa Komedy. Wszystkie łączy afro-jazzowe podejście do swingującej materii, a takie komedowskie hity jak "Crazy Girl", "Moja ballada", "Kattorna" i "Chery" dzięki wizjonerstwu lidera nabierają nowego oblicza. A co na to ich twórca? pewnie cieszy sie gdzieś tam w Niebiesiech, że jego duch w narodzie nie zamiera. Dla wszystkich wykonawców brawo! Świetna płyta, pełna afrykańskiego ducha ciepła i ożywczej bryzy znad rozchwianego falami morza. 

Piotr Iwicki - Gazeta Polska codziennie



21:10, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
Natalia Przybysz "Prąd" Pomaton

przyb

Dobre płyty żyją znacznie dłużej niż jeden sezon. Nagrodzona serią laurów przemysłu muzycznego, okrzyknięta jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich kilkunastu miesięcy płyta Natalii Przybysz "Prąd" idzie przebojem dalej. Jak by jej było mało statusu Złotej Płyty! Aktualnie promowany jest kolejny singiel "Nie będę twoja laleczką". Jak mówi sama wokalistka: -To jedyny dosłowny utwór na płycie »Prąd«. Fraszka. Teoretycznie temat lekki, ale potrafi zatruć życie i bardzo obciążyć. Parafraza piosenki disco polo pod tym samym tytułem. Przypomnijmy, że za album "Prąd" Natalii Przybysz otrzymała Fryderyka w kategorii "Rock", a także statuetkę za piosenkę "Miód". Oprócz autorskich piosenek w zestawie znalazły się utwory Czesława Niemena ("Kwiaty ojczyste") i Miry Kubasińskiej ("Do kogo idziesz?"). Album wyprodukował Jurek Zagórski, gitarzysta zespołu Natalii Przybysz, któremu należą się wielkie brawa za znakomite brzmienie.

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie



21:09, jazz-gazeta
Link Komentarze (1) »
Adam Lambert "Original High" Warner Bros.

lamb

Spektakularny zwycięzca amerykańskiej edycji Idola, frontman legendarnej formacji Queen, gdzie zajął miejsce nieodżałowanego Freddiego Mercury, absolutna gwiazda obrzeży popu i glam-rocka, spektakularnie wskoczył na listy przebojów krążkiem "The Oryginal High". Promowany singlem "Ghost Town" wyprodukowany przez sprawdzony tandem: Max Martin i Shellback, idealnie wpasowuje się w klimat letnich wakacji. Krytycy już zauważyli, że choć mamy tutaj do czynienia z popem, to jednak nie jest to "guma balonowa". Fajnych piosenek na miarę singlowej forpoczty mamy tutaj więcej, a jest i perełka, zagrany wspólnie z Brianem Mayem (gitarzysta Queen) dynamiczny, rockowy "Lucy". Dla mnie zdecydowanie fajniej Lambert wypada w stonowanych balladach, które brzmią tyle samo bogato co stylowo. Bez wątpienia, artysta potrafi łączyć w jedność wokalny talent z nieprzeciętna urodą (jak powiedział jeden z amerykańskich producentów telewizyjnych, Simon Fuller: połączenie Marca Bolana i  Davida Bowie z lekką nuta Freddiego Mercury i sexapilem Princea). Coś w tym jest...

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie



21:08, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »