PIOTR IWICKI - niezależny serwis muzyczny - jazz, fusion, blues, jazzrock, koncerty, newsy.
RSS
czwartek, 30 lipca 2015
Mack Avenue SuperBand
Live From the Detroit Jazz Festival - 2014 Premiera 18 września 2015 roku
Sopko-Laswell-Pridgen
A Raw, Powerful Trio Album with Legendary Bill Laswell on Bass, Thomas Pridgen on Drums With Guests Martin Dosh, Hamir Atwal, Michael Lewis (Happy Apple), Joshua Smith (Birth) Premiera 16 października 2015
czwartek, 23 lipca 2015
Nowa era Ery
Po latach niebytu wraca na jazzowy afisz popularny cykl koncertów Era Jazzu. Niegdysiejszy konkurent największych warszawskich i wrocławskich festiwali wykonuje come back w spektakularnym stylu pod dyktando gwiazd.
wtorek, 21 lipca 2015
Herbie na żywo i na papierze
Dzisiaj w Krakowie i jutro w Szczecinie zagra jeden z najwybitniejszych jazzmanów w całej ponadwiekowej historii gatunku, kompozytor, pianista i bandleader, Herbie Hancock. Jego przyjazd zbiegł się z premierą znakomitej autobiografii. Książka pokazuje obraz giganta jazzu bez retuszu. Z blaskami i cieniami jego życia.
Paweł Kaczmarczyk Audiofeeling Trio "Something Personal" Hevhetia

kacz

O tym, że polski jazz pianistyką stał i pianistyką stoi, nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Począwszy od Komedy, przez Makowicza, Kulpowicza, całą plejadę gwiazd ostatnich dwóch dekad minionego wieku, Włodka Pawlika, Leszka Możdżera, Marcina Wasilewskiego i chyba najbardziej oryginalnego w gronie naszych speców od czarnych i białych klawiszy, Pawła Kaczmarczyka. wirtuoz, wizjoner, trochę rockers w jazzowej skórze. Jego najnowszy album "Something Personal", oparty na autorskich kompozycjach lidera (wszystkie palce lizać!), dopełniony znakomitą interpretacją, czy raczej reinterpretacją słynnego hitu zespołu Massive Attack - "Teardrop", zajmuje, że użyję terminologii sportów motorowych - pole-position do miana albumu roku w akustycznym kameralnym graniu. A tym co dla mnie najważniejsze, to fakt, że trio Kaczmarczyk/Maciej Adamczak/Dawid Fortuna nie jest kolejnym combo - kalką brzmienia Keitha Jarretta. Kiedy świat zalewają kolejni pianiści-jarreciści, odmienność jest wartością samoistną. Wolny od sztywnego kołnierzyka, jazzowej sztampy album Kaczmarczyka, każdą nutą potwierdza, że oryginalność, świetne opanowanie instrumentu i wizja, to główne cechy dobrego jazzowego albumu. 



10:43, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
Tore Brunborg "Slow Snow" ACT

brunborg

Świetnie znany polskiej publiczności saksofonista, członek kwartetu Torda Gustavsena, jeden z luminarzy tzw. Nordic Jazzu (współtworzył go z Nilsem Petterem Molvarem, Bugge Wesseltoftem, Geirem Linse) serwuje nam muzykę, która jest dokładnie tym, czego zwykliśmy oczekiwać od skandynawskiego jazzu. Jest trochę odwołań do imitacji folkloru ("Tree Strong, Tall Swaying, Swinging, Sighing"), są klimaty nu-jazzowe ("Tune In") ale czemu się dziwić, skoro u boku szefa gra sam Eivin Aarset, jeden z najsłynniejszych wizjonerów współczesnej gitary, niedawny nasz gość na Warsaw Summer Jazz Days. Barwowe plamy, melodyjne frazy, intrygujące improwizacje, muzyka raz rozświetla nam barwami przestrzeń, by za chwile umknąć gdzieś w rozedrgany elektroniką mrok. Czasami brzmi to jak Jan Garbarek doprawiony schizofreniczną gitara, albo muzyka ilustracyjna do nieistniejącego filmu. Najbardziej zdumiewa fakt, że tak potężne brzmienie kreuje raptem czterech ludzi. Najważniejsze, że słucha się "Slow Snow" znakomicie.



10:42, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
"Orkiestra Taneczna Polskiego Radia pod dyrekcją Jana Cajmera" Polskie Radio

cajm

Skwitować kiedyś czyjeś jazzowe ambicje stwierdzeniem "grasz jak Cajmer" skutkowało tym samym, czym przyjazd w rejony ul. Ząbkowskiej i Targowej bądź na Szmulki, bez towarzystwa kuzyna z warszawskiej Pragi. Legenda naszej muzyki tanecznej, niegdysiejsza wizytówka radiowego eteru, trafiła na krążek wydany przez Polskie Radio na fali jubileuszu 90-lecia. I przyznam, że to szok. Abstrahując od tego, że to granie kojarzy nam się dosyć jednoznacznie z okresem stalinowskiego mroku, jednak gdzieś w muzyce udawało się przemycić muzykę zgniłego zachodu podszytą jazzem (łącznie mieli 2000 kompozycji w repertuarze!). Niestety, nagrania z lat 1950-1956 pokazują też przepaść między tym co jazzem było za Oceanem, a tym co rozbrzmiewało oficjalnie u nas. "Na prawo most, na lewo most" z chórem Czejanda czy "Jak w serenadzie" są rówieśnikami "Blue Haze i "Cookin" Milesa Davisa... Nic dziwnego, że pokolenie I Festiwalu Jazzowego w  Sopocie miało inne zdanie o Cajmerze. Ale i tak łza w oku się kręci.

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie

10:41, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 lipca 2015
Wojciech Staroniewicz "A'Freak-Komeda" Allegro Rec.

starstar

Mistrz saksofonu, przed laty jedyny europejski finalista konkurs jazzowego im. Johna Coltrane'a w Waszyngtonie, tutaj w doborowym towarzystwie innych znakomitych saksofonistów (tu m.in. ikoniczna postać trójmiejskiej sceny jazzowej - 80-letni Przemek Dyakowski) z stylową sekcja rytmiczną i rewelacyjnym specem od instrumentów perkusyjnych natury sztabkowej - wibrafonistą Dominikiem Bukowskim, gra nam własne kompozycje oraz autorskie wizje słynnych standardów Krzysztofa Komedy. Wszystkie łączy afro-jazzowe podejście do swingującej materii, a takie komedowskie hity jak "Crazy Girl", "Moja ballada", "Kattorna" i "Chery" dzięki wizjonerstwu lidera nabierają nowego oblicza. A co na to ich twórca? pewnie cieszy sie gdzieś tam w Niebiesiech, że jego duch w narodzie nie zamiera. Dla wszystkich wykonawców brawo! Świetna płyta, pełna afrykańskiego ducha ciepła i ożywczej bryzy znad rozchwianego falami morza. 

Piotr Iwicki - Gazeta Polska codziennie



21:10, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
Natalia Przybysz "Prąd" Pomaton

przyb

Dobre płyty żyją znacznie dłużej niż jeden sezon. Nagrodzona serią laurów przemysłu muzycznego, okrzyknięta jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich kilkunastu miesięcy płyta Natalii Przybysz "Prąd" idzie przebojem dalej. Jak by jej było mało statusu Złotej Płyty! Aktualnie promowany jest kolejny singiel "Nie będę twoja laleczką". Jak mówi sama wokalistka: -To jedyny dosłowny utwór na płycie »Prąd«. Fraszka. Teoretycznie temat lekki, ale potrafi zatruć życie i bardzo obciążyć. Parafraza piosenki disco polo pod tym samym tytułem. Przypomnijmy, że za album "Prąd" Natalii Przybysz otrzymała Fryderyka w kategorii "Rock", a także statuetkę za piosenkę "Miód". Oprócz autorskich piosenek w zestawie znalazły się utwory Czesława Niemena ("Kwiaty ojczyste") i Miry Kubasińskiej ("Do kogo idziesz?"). Album wyprodukował Jurek Zagórski, gitarzysta zespołu Natalii Przybysz, któremu należą się wielkie brawa za znakomite brzmienie.

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie



21:09, jazz-gazeta
Link Komentarze (1) »
Adam Lambert "Original High" Warner Bros.

lamb

Spektakularny zwycięzca amerykańskiej edycji Idola, frontman legendarnej formacji Queen, gdzie zajął miejsce nieodżałowanego Freddiego Mercury, absolutna gwiazda obrzeży popu i glam-rocka, spektakularnie wskoczył na listy przebojów krążkiem "The Oryginal High". Promowany singlem "Ghost Town" wyprodukowany przez sprawdzony tandem: Max Martin i Shellback, idealnie wpasowuje się w klimat letnich wakacji. Krytycy już zauważyli, że choć mamy tutaj do czynienia z popem, to jednak nie jest to "guma balonowa". Fajnych piosenek na miarę singlowej forpoczty mamy tutaj więcej, a jest i perełka, zagrany wspólnie z Brianem Mayem (gitarzysta Queen) dynamiczny, rockowy "Lucy". Dla mnie zdecydowanie fajniej Lambert wypada w stonowanych balladach, które brzmią tyle samo bogato co stylowo. Bez wątpienia, artysta potrafi łączyć w jedność wokalny talent z nieprzeciętna urodą (jak powiedział jeden z amerykańskich producentów telewizyjnych, Simon Fuller: połączenie Marca Bolana i  Davida Bowie z lekką nuta Freddiego Mercury i sexapilem Princea). Coś w tym jest...

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie



21:08, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 lipca 2015
Długi weekend jazzu

 

Przez cztery dni Warszawa była niekwestionowaną stolicą jazzu tej części Europy. Za sprawą festiwali Warsaw Summer Jazz Days i Jazz na Starówce zawitali do nas jazzmani z absolutnego  jazzowego topu.

mol

Fot: Piotr Iwicki

Spektakularny start WSJD to popis Vijaya Iyera, aktualnie pianisty uznawanego za największa nadzieje gatunku, wizjonera i - co istotne - wirtuoza nigdy nie chodzącego na artystyczne skróty. Jego propozycja to jazz zapatrzony daleko w przyszłość, wymagający od słuchaczy skupienia. Nic dziwnego, Iyer to aktualnie zdaniem krytyków jazzu najważniejsza postać gatunku, potwierdziła to choćby niedawna ankieta fachowców magazynu Downbeat, gdzie Iyer został uznany artystą roku, a zespół z którym pojawił się w Warszawie - najlepszą formacją gatunku. Równie ważną postacią wg. tego opiniotwórczego magazynu jest Ambrose Akinmusire, trębacz, którego popis poprzedził recital Iyera. Akinmusire totalnie opanował wszelkie techniki gry na instrumencie, przez co czarował nie tylko popisami jazzowej elokwencji w brawurowych improwizacjach, ale - przynajmniej mnie - zahipnotyzował stonowanymi, niemal wyśpiewanymi barwą trąbki frazami w delikatnym piano. Lider i jego formacja znakomicie połączyli w jedność to co uznajemy za jazzową tradycję z dalekim zapatrzeniem w jazzowe jutro. Takie właśnie granie przyciągnęło do hali w warszawskim SOHO Factory wielotysięczny tłum. Co tu ukrywać, poprzedzający występ Ambrose Akinmusire set pianisty Giovanniego Guidi, którego trio kreowane jest na wschodząca gwiazdę monachijskiej wytwórni ECM, było tylko przygrywką, o której niemal wszyscy szybko zapomnieli. Piątek w ramach WSJD był kontynuacją tego, co w jazzie uznajemy za most współczesności z swingująca tradycją. Bezwzględnym numerem jeden był tego dnia występ Brada Mehldaua, pianisty, którego sztuka (obok Iyera) juz uznawana jest za wyznacznik nowego w jazzie. O ile Iyer łączy gatunek z niemal matematycznymi watkami wynikającymi z jego hinduskiego pochodzenia i matematyczno-filozoficznych zainteresowań artysty, o tyle Mehldau podąża drogą klarownego mainstreamu ale dopełnionego tym wszystkim co w muzyce jazzowej wydarzyło się w ostatnich latach. To jazzowa pianistyka totalna, otwarta, nie skostniała. Tego samego wieczoru publiczność bawiła się świetnie przy muzyce Jasona Marsalisa i jego zespołu (lider - wibrafonista to brat słynnych braci Wyntona i Branforda), jednak w opinii wielu słuchaczy, lider słusznie znajduje się w cieniu swojego słynnego rodzeństwa, a my w Polsce mamy kliku znacznie lepszych od niego speców tego efektownego instrumentu. Ale cóż, nie nazywają się Marsalis. Piątek to również był demoniczny (jak zwykle) koncert Jamesa Cartera, saksofonisty, który pamięta, że jazz wyszedł z muzyki tanecznej a komunikatywność i interakcja publiczności to jego stałe elementy.

W sobotę jazzfani mieli dylemat. W SOHO odbywał się monograficzny koncert Krzysztofa Kobylińskiego i kilku formacji, które kreowały jego wizję jazzu połączonego udanie z etnicznymi klimatami, gdy w tym samym czasie na Rynku Starego Miasta występował gigant jazzu - kontrabasista Christian McBride. Wielokrotny zdobywca Grammy, wirtuoz, którego możemy posłuchać na niezliczonych albumach mistrzów jazzu od Chicka Corei po Pata Metheny, porwał kilka tysięcy melomanów skrzętnie wypełniających staromiejski rynek. Tego wieczoru nie dało się wejść na płytę przed sceną i nic dziwnego, takich gwiazd bez konieczności kupowania biletu, nie gościmy zbyt wiele nad Wisłą. Muzyka wynikająca z dobrego swingu, pełna odwołań do akustycznego R'n'B klasycznych standardów a zagrana "palce lizać" wywołała niemal euforyczne przyjęcie publiczności. Biorąc pod uwagę to, że już w kolejną sobotę posłuchamy innego mistrza kontrabasu Charnetta Moffetta z plejadą gwiazd: Stanleyem Jordanem, Jeff "Tain" Wattsem i Cyrus Chestnut, smiało mozna uznac Jazz na Starówce za jeden z najważniejszych jazzowych festiwali tego lata.

Niedziela na WSJD zapowiadała sie jako jazzowe trzęsienie ziemi. I tak było. Zarówno połączenie sił gigantów reggae Sly Dunbara i Robbiego Shakespeare'a  z luminarzami skandynawskiego jazzu: Nilsem Petterem Molvaerem i Eivindem Aarsetem, podobnie jak pełen arabskiego żaru plemiennej muzyki popis guru awangardy Billa Laswella & Master Musicians of Jajouka Bachira Attara, ukazały odmienną stronę jazzu, muzyki otwartej na inne gatunki, mieszającej w jak w tyglu drum'n'bass, ethno, dubowe frazy, elektronikę i niemal ludyczną radość z rytmów wywodzących się z tańca. Jak przystało na takie granie, było głośno. A nawet bardzo. Dla mnie pierwszy z występów, czyli połączenie sił mistrzów reggae z Norwegami pokazał, jak ewoluowała muzyka z Jamajki poprzez dub do współczesnych klimatów tak uwielbianych przez muzykę klubową. Cóż, nie pierwszy raz usłyszeliśmy, że jazz nie przyszedł z nikąd, że muzyka to sztafeta pokoleń a ewolucja i progresja to rzecz tak naturalna dla gatunku jak improwizacja.

Koniec WSJD to recital laureatów konkursu Open Jazz czyli tria Kułakowski/Korelus/Wykpisz. Tu o zwycięzcy decydowali internauci a główną (obok telewizyjnej rejestracji koncertu) nagrodę - finansową, ufundowaną przez stowarzyszenie SAWP, wręczył w imieniu zarządu niżej podpisany. Zgodnie z zapowiedzią Mariusza Adamiaka, twórcy i szefa Warsaw Summer Jazz Days, koncert trio był swoistym chill-outem po wcześniejszych energetycznych frazach. Ja dodałbym, chill-out dla wymagających, bo propozycja tria to jazz zasłuchany w całą muzykę, pełen odniesień do muzyki współczesnej. Laureatom gratulujemy.

Minione cztery dni z jazzem to wizytówka swingującego oblicza Stolicy. To również pokaz, jak wielkie jest środowisko melomanów oczekujących muzyki, która ma znikome szanse na zaistnienie w ramówka  większości nadawców. To co przemycają narodowi nadawcy, to kropla w morzu oczekiwań tych, dla których muzyka nie jest targiem próżności, intelektualnej nicości i artystycznego upadku. Stąd wielki ukłon dla producentów, którzy idą pod prąd i serwują nam Muzykę przez duże "M". W tym wypadku również przez "J" jak Jazz.

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie



19:15, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
Search for Peace - album gigantów jazzu
Gary Bartz, Larry Willis, Buster Williams, and Al Foster Join Forces in Historic Configuration
poniedziałek, 13 lipca 2015
Juras "Biało-czerwone serce" Prosto

Kolejny udany album w katalogu warszawskiej  wytwórni płytowej zorientowanej na rap i hip-hop. Juras czyli Jerzy Wroński (WSP/Pokój Z Widokiem Na Wojnę) wraca z nową płytą, jest to jego pierwszy w 100 procentach autorski materiał,bezkompromisowa relacja z życia. Lider (prywatnie również mistrz kick-boxingu!) w charakterystyczny dla siebie sposób odwołując się czarnego humoru opisuje otaczającą go rzeczywistość. Jest kilka śródmiejskich opowieści ("Czarna bila"), prywatnych wspomnień ("Ja i mój brat"), czy historycznych nawiązań (znakomity "Testament żołnierzy z AK"). Od strony muzycznej mamy tutaj Chrisa Carsona, Swift Beatsa, DNA oraz IVE. Za skrecze na albumie odpowiadają: DJ B i DJ Grubaz. Cóż, opis tego co "dzisiaj" w bezkompromisowym ujęciu rapera może trafiać celniej niż kamień. W II dekadzie XXI wieku rap stał się nośnikiem protestu czy może ostrej refleksji, jak w XX wieku punk. Owszem, inne środki, estetyka, brzmienia, ale przesłanie zawsze to samo: sroga ocena błędów uczynionych przez tych, co na górze... Jak choćby w "Testament żołnierzy z AK" gdzie po historycznym opisie zamachu na Kuczerę, losach AK-owców w czasach stalinizmu, dostajemy mocna plombę:

juras

"Dziś żyjemy w wolnym kraju, rządzonym demokratycznie; chociaż państwo istnieje tylko teoretycznie. Nasz pan premier zwiał, tu zostawił słupa; rządu plan to "ch.., d...i kamieni kupa". Miała być zielona wyspa, naiwniaku - nie sądzę, dwa miliony rodaków emigruje za pieniądzem. Większość banków w Polsce nie jest polskie, wniosek - obcy zarabiają obracając twój hajs na koncie. Za bezrobocie, biedę, publiczny dług; odpowiada rząd - numer jeden publiczny wróg. Banda co przejęła schedę, komunistyczny smród, idźmy wszyscy na wybory, nie liczmy na cud! Nikt za nas Brach nie zrobi tego lepiej, chcemy zmieniać nasz kraj, zacznij od siebie. Wiedza i wykształcenie to klucze, dostęp do willi, byśmy żyli w takiej Polsce o jaką Oni walczyli! Testament, testament, testament żołnierzy z AK."

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie



15:40, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 lipca 2015
Mike Stern & Didier Lockwood Band
Już w niedzielę w Gliwicach!
XIX SOPOT MOLO JAZZ FESTIVAL - 2015
7 - 9 sierpnia, festiwal z rekomendacją JazzGazety
czwartek, 09 lipca 2015
Sam lukier na ciastku - wywiad z Mariuszem Adamiakiem
Dzisiaj rusza festiwal Warsaw Summer Jazz Days. Rewelacyjna obsada czyli najbardziej rozchwytywani jazzmani naszych czasów, w tym sam Vijay Iyer, to wizytówka imprezy, którą od zarania firmuje słynny promotor jazzu, Mariusz Adamiak.
środa, 08 lipca 2015
Obara zagrał w nowojorskim Lincoln Center
Polski saksofonista Maciej Obara wystąpił na Mekce Jazzu
sobota, 04 lipca 2015
"Round Nina - A Tribute to Nina Simone" Verve

ninaa

10 piosenek, czy może raczej songów udowadniających wielkość artystyczną nieodżałowanej Niny Simon. Dumnej Afromerykanki, niemal każdą swoją interpretacją walczącej o równość praw kobiet i czarnoskórych Amerykanów. Tutaj tacy mistrzowie jazzu, popu i muzyki niesztampowej jak Gregory Porter, Melody Gardot, Camile, Olivia Ruiz, interpretuja te utowry, którymi Nina Simon wpisała się do historii. Nie brak najsłynniejszego hitu "My Baby Just Cares for Me", ale najbardziej przejmujące są "Sinnerman" (głos Keziaha Jonesa przypomina młodą Ninę Simon!) i zjawiskowe "Black Is The Colour (Of My True Love's Hair")" z głosem Portera. Kultowe "Four Woman" (tu Melody Gardot) i nastrojowe "Lilac Wine" (tu Camile) czynią ten album idealną składanką na lato.

Piotr Iwicki- Gazeta Polska Codziennie



21:28, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
Melody Gardot "Currency of Man" Universal

gard

Czwarty studyjny album jednej z najbardziej pożądanych artystek śpiewających z obrzeży popu i smooth-jazzu. Gardot w niezwykle swobodny sposób przekracza muzyczne granice jazzu, bluesa i R&B. Znakomite brzmienie i sprawdzona współpraca z laureatem Grammy producentem Larry Kleinem (ten tandem stworzył również sprzedany w nakładzie 1,5 mliona kopii poprzedni album Gardot ‘My One and Only Thrill’) skazuje krążek na sukces. Jak sama mówi: "To wszystko jest poszukiwaniem, ale wydaje się, że dobrze jest poszukiwać czegoś nowego, nawet jeśli miało by to się okazać troszkę dziwne.". Moje typy; "Morning sun", "Don't Misunderstand", "She Don't Know" i  już podbijający listy przebojów "Preach Erman".

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie



21:27, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
Włodek Pawik Trio "America" Pawlik Relations / Fonografika

pawa

Chyba najbardziej oczekiwany przez miłośników jazzu i dobrej muzyki album ostatnich miesięcy. Po zdobyciu nagrody Grammy, po niekończącej się serii udanych koncertów, nasz znakomity pianista Włodek Pawlik wszedł do studia i nagrał wraz z Czarkiem Konradem (perkusja) i Pawłem Pańtą (kontrabas) album, który łączy w jedność piękno i komunikatywność. Gościnnie pojawi się tu również syn lidera - Łukasz, którego soczysta barwa wiolonczeli dopełniła temat Pawlika "The Queen of the Cold". Moje płytowe typy to znakomita transkrypcja Mazurka f-moll F. Chopina, genialne przełozenie na język jazzu Nokturnu b-moll Ignacego Jana Paderewskiego oraz wspaniały temat Pawlika "Prego...Grazie...". Fani łączenia jazzu i funku zakochają sie tytułowej "Americe" oraz Funky-Punky. Reasumując, wspaniale słucha się płyt spełnionych artystów, którzy już nic nie muszą udowadniać.

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie



21:25, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2