PIOTR IWICKI - niezależny serwis muzyczny - jazz, fusion, blues, jazzrock, koncerty, newsy.
RSS
środa, 23 lipca 2014
Pamiętajmy o Seifercie - Piotr Iwicki - Gazeta Polska codziennie

W Krakowie zakończył się I Międzynarodowy Jazzowy Konkurs Skrzypcowy im. Zbigniewa Seiferta. Impreza odniosła podwójny sukces: pokazała znakomitych młodych muzyków i przypomniała postać bodaj najbardziej poważanego za oceanem naszego jazzmana.

Nie od dzisiaj wiadomo, że polski jazz stał i nadal wiolinistyka stoi. Zarówno zwycięzca konkursu Bartosz Dworak jak i laureat III nagrody Dawid Lubowicz i zdobywca nagrody publiczności - Stanisław Słowiński to artyści, których kunszt i wielka tajemna wiedza o swingowaniu prorokują, że jazz grany na najbardziej klasycznym z instrumentów smyczkowych ma w Polsce piękne perspektywy. II miejsce przypadło w udziale Apel-les Carod Requesens z Hiszpanii, III nagrodę (ex aequo z Polakiem) zdobył Słowak Roman Janoska. styl tego ostatniego przywodził skojarzenia z dokonaniami francuskich jazzmanów epoki swingu, kiedy Stephane Grappelli wraz z Django Reinhardem wyznaczali wzorzec europejskości swingowania. U Janoski czuć było jedność jazzu z cygańskim frazowaniem (muzyk grywa m.in. z Birellim Lagrene i Tony Lakatosem) a znakomita wiolinistyczna technika w pełni była na usługach jazzowej wizji. Podobnie było z Requesensem, który w towarzystwie laureatów był chyba najbardziej akademicki (jako pierwszy Hiszpan studiował jazzowe skrzypce w uniwersytecie Katalonii w Barcelonie, studiował też w Katowickiej Akademii Muzycznej na wydziale jazzu). Osobiście chylę czoło przed Polakami. O ile Słowiński pokazał raczej koncepcję łączenia elektroniki z graniem "na żywo" (artystycznie jego popis w koncercie laureatów przeszedł bez echa) o tyle Lubowicz i Dworak - przysłowiowo - wbili publiczność w fotele. Zwycięzca konkursu, raptem 26-letni jazzman był chyba najbliższy odczytaniu stylu patrona konkursu. Nienaganna intonacja i piękne improwizacje, to bezwzględnie atutu skrzypka.

Na koniec słów kilka o grze Dawida Lubowicza. Moim zdaniem, to on powinien był wygrać konkurs. Oczywiście należy uszanować werdykt zacnego jury (tu giganci: skrzypek - Mark Feldman, kontrabasista - Glen Moore i perkusista Janusz Stefański, dwóch ostatnich współpracowało z Seifertem) jednak w gronie konkursowiczów Lubowicz zdaje się być jedynym spełnionym, w pełni ukształtowanym jazzmanem (członek znakomitego Atom String Quartet, laureat Fryderyków). Soczyste, bardzo zdecydowane i pełne ciekawych melodycznych niuansów w solówkach granie zachwyciło wszystkich. Nic więc dziwnego, że w kuluarach padało nagminnie pytanie: dlaczego tylko III miejsce?

lubowicz-i-iwicki-by-marek-dusz

Dawid Lubowicz i Piotr Iwicki fot. Marek Dusza

Konkurs sprawił, że znowu mówiło się o naszym przedwcześnie zmarłym 35 lat temu Zbigniewie Seifercie nawet w mainstreamowych mediach! Skrzypek odszedł mając raptem 33 lata w glorii jazzmana światowego formatu z ugruntowaną pozycją po obu stronach Atlantyku. Takiej furory w jazzie nikt z Polaków nie zrobił do dzisiaj. Tym samym idea powołania konkursu o światowym zasięgu to pretekst do popularyzacji wspaniałej muzyki naszego jazzmana jak również kopalnia talentów. O tym jak wielkich świadczy wypowiedź Feldmana. Ten gigant jazzowej wiolinistyki, rozmawiając przez telefon z żoną powiedział: Oni wszyscy grają lepiej ode mnie.

Krakowski konkurs to również wielka przegrana - Tomoko Omura, Japonka mieszkająca w USA, tyle samo znakomita co skrzywdzona przez jurorów. Klasą dla siebie była towarzysząca wszystkim sekcja rytmiczna czyli Audiofeeling Band Pawła Kaczmarczyka. Publiczność w porywie zachwytu chciała jej przyznać nagrodę regulaminową. Nie przeszło.

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie

10:52, jazz-gazeta
Link Komentarze (2) »
wtorek, 15 lipca 2014
Monika Borzym w Jazz Cafe !!!
Koncert ze znakiem jakości JazzGazety
Tzadik Poznań Festival 2014 ODWOŁANY!
Z przykrością zawiadamiamy o odwołaniu tegorocznej edycji Tzadik Poznań Festival.Organizatorzy
środa, 09 lipca 2014
Ankieta Krytyków magazynu DownBeat
Rządzi Cécile McLorin Salvant
czwartek, 03 lipca 2014
Fiesta 2014

fie

Nie tylko muzyka popowa, taneczne rytmy ale również rozmaite klasyczne wyjątki z oper, musicali czy poematów symfonicznych, to również wpisuje się w klimat sportowej rywalizacji. wydany właśnie przez potentata na rynku muzyki poważnej Deutsche Grammophon album "Fiesta 2014", wpisuje się w kanon, który istnieje na uboczu wielkiej fonograficznej polityki, Łączenie wielkiej muzyki z mistrzostwami piłkarskimi ma tradycję zapisaną złotymi literami. Jej apogeum to nagranie “Trzech Tenorów” (Carreras/Pavarotii/Domingo) dokonane dla wytwórni Decca podczas Pucharu Świata w 1990, który to album sprzedany został w ponad 10 milionach egzemplarzy! Trwający brazylijski Mundial to ponownie okazja do zaprezentowania muzyki klasycznej szerokiej publiczności. Ta starannie przygotowana składanka zawiera muzykę dostosowaną do południowoamerykańskiego gustu i stylu. Znajdziemy tu słynne wykonanie utworu "Mambo!" ("West Side Story" Leonarda Bernsteina) w interpretacji Gustavo Dudamela i jego wspaniałych młodych muzyków z Wenezueli. To wykonanie, które w niespotykany dotąd sposób prezentuje latynoskie podejście do muzyki, istny ogień rytmów.   spectrum muzyki jest przeogromne ot od  "Nossa! Nossa!" do "Mas que nada", od  rytmów swingującej i zakochanej w sambie Ameryki po arię "Nessun dorma" Pucciniego (legendarna interpretacja Luciano Pavarottiego). Są też utwory, do których pewnie nigdy nie dotarlibyśmy gdyby nie ta składanka. Jak choćby interpretacja słynnej "Cantyleny" z "Bachianas Brasileiras nr. 5" Heitora Villa-Lobosa w wersji na...akordeon i mandolinę czy "Danzon 2" Arturo Marqueza.

Płyty jak ta, to znakomity przykład  łączenia komercyjnego działania z edukacyjno-popularyzatorską nutą. A przy tym, to znakomita  płyta - towarzyszka podróży i prostych czynności domowych. Ot, nie wymusza skupienia, a że czas wakacji to smiało mozna album nazwać strzałem w dziesiątkę.

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie



11:00, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 lipca 2014
Piotr Baron
JEDNA MYŚL – WIELE WIBRACJI Inspiracja świętością w twórczości muzyków jazzowych
Ewa Bem w Jazz Cafe a JazzGazeta poleca
.....Czesław Niemen swingująco oraz porywające "Kakadu"…