PIOTR IWICKI - niezależny serwis muzyczny - jazz, fusion, blues, jazzrock, koncerty, newsy.
RSS
piątek, 28 czerwca 2013
Krytycy na łamach DownBeatu zdecydowali w corocznej ankiecie...
61st ANNUAL DOWNBEAT CRITICS POLL WINNERS
Mirosław Czyżykiewicz - "Ma Chérie" czyli nie samym jazzem człowiek żyje

Kochajmy śpiewających poetów

czyZY

Przełom XX i XXI wieku naznaczony był w Polsce licznymi ciekawymi, często bardzo wartościowymi projektami z pogranicza poezji śpiewanej i piosenki autorskiej. Z tego prawdziwego boomu dzisiaj zostało tylko "i".

Tradycja inteligentnego i artystycznie głębokiego łączenia ważki strof z pełną artyzmu muzyką, ma w naszym kraju piękną tradycję. Niestety, ta tradycja zdaje się być fatum dla nam współczesnych wykonawców tego nurtu. Poprzeczka zawieszona dekady wstecz przez Ewę Demarczyk, zatopionego w poezji Czesława Niemena czy Marka Grechutę idące w parze z elegancją dokonań Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego, których dzieło było tak znakomicie skrojone, że nie czuliśmy szwów między liryką a satyrą, to wszystko zdaje się być dzisiaj dla większości tzw. śpiewających poetów nieosiągalnym lądem. Czary goryczy dopełniają śpiewający aktorzy-celebryci, którzy na ostatnim festiwalu opolskim dali pokaz, że śpiewać nie każdy może a zagrać można Hamleta ale nie wokalistę. Oczywiście są wyjątki. Grzegorz Turnau, którego płyty konkurowały dekadę wstecz z produkcjami popowymi, okazały się znakomitym wentylem bezpieczeństwa dla wszechogarniającej nas popowej papki, kontrpropozycją do piosenki, w której rządziła zasada: im sprośniej i głupiej tym lepiej. Na kilka chwil Turnau wyparł z radiowych playlist muzyczną nijakość tworzoną pod dyktando badań słuchalności wiodących rozgłośni radiowych tzw. komercyjnych. A że komercyjne, to i muzyka musiała być komercyjna. Do bólu. Dzisiaj sam Turnau zdaje się być idealnie zlany z tłem naszej popkultury, a do roli luminarzy piosenki z mądrym tekstem muzyczna pustka wykreowała telewizyjno-estradowego celebrytę tyle samo zabawnego na estradzie ile cynicznego gdy zasiada przed kamerą TVN 24. Ta dwoistość Artura Andrusa i marketingowa sprawność i "parcie na szkło" pewnie niebawem procentować będą koniecznością umieszczania na ekranie każdorazowo informacji: program zawierał lokowanie produktu. O dewaluacji naszego rynku w poetycko rozśpiewanej niszy, zaświadcza również gwiazda Jaromira Nohavicy, Czecha, który rozkochał naszą publiczność (bardzo zasłużenie) nie tylko pięknem szczerych tekstów ale i prostotą i lotnością muzycznych tematów. I cieszę się, że mogę napisać o jeszcze jednym artyście, którego wieloletnie milczenie bardzo uszczupliło naszą muzykę. Pretekst jest oczywisty, nowa płyta "Ma Chérie" na której Mirosław Czyżykiewicz osiąga artyzm tak świetnie nam znany z albumu "Ave". Nowy krążek wraz z przejmującymi poezjami m.in. Zbigniewa Herberta, C.K. Norwida, Jonasza Kofty, Tadeusza Różewicza oraz ulubieńców Czyżykiewicza: Josipa Brodskiego i Osipa Mandelsztama (zjawiskowe tłumaczenia Stanisława Barańczaka) dostarcza nam komplementarnej artystycznym poziomem muzyki. Raz bogatej, niemal rokokowej, kiedy indziej zmysłowej (polecam "Powiedz z kim" tandemu Królikowski/Satanowski, jedyną kompozycję nie będąca dziełem Czyżykiewicza oraz całkowicie autorskie "Jednym szeptem"). Zdumiewająca jest też pomysłowością i instrumentacją "Piosenka Marynarska" Szekspira. Na specjalne brawa zasługuje akompaniujący zespół Kameleon z Hadrianem Tabęckim (fortepian), to jakość sama w sobie. "Ma Chérie" to piękna podróż w czternastu odcinkach, dotykająca bardzo intymnych stron naszej egzystencji. Zaręczam, tego trzeba posłuchać.

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie

Mirosław Czyżykiewicz "Ma Chérie" Pomaton



13:24, jazz-gazeta
Link Komentarze (1) »
Adam Bałdych koncertująco

baldychlive

13:17, jazz-gazeta
Link Komentarze (1) »
czwartek, 27 czerwca 2013
Cztery strona księżyca - Pink Floyd
Najsłynniejsza okładka płytowa w historii rocka i frazy zaliczane do kanonu muzyki, "Dark Side of the Monn" zespołu Pink Floyd zdaje sie być albumem, który mimo upływu dekad, ciągle odkrywa przed nami nowe lądy. I to wszystko w niespełna 44. minuty.
środa, 26 czerwca 2013
Nowy album The Yellowjackets - u nas odrobina muzyki
Pierwszy krążek z Felixem Pastoriusem!
czwartek, 20 czerwca 2013
Dionne Warwick na Gdynia Ladies' Jazz Festival w duecie?
To wielce prawdopodobne!
środa, 19 czerwca 2013
George Benson
A Tribute To Nat King Cole
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Pat Metheny "TAP" Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie
Dwie skrajnie odległe artystyczne indywidualności, dwóch wizjonerów jazzu i jeden album "TAP", już okrzyknięty wydarzeniem roku. Amerykański gitarzysta i multiinstrumentalista Pat Metheny zagrał sześć kompozycji niepokornego ducha nowojorskiej awangardy Johna Zorna. Efekt jest zniewalający.
piątek, 14 czerwca 2013
Na to czekałem z utęsknieniem.
Tomasz Stańko w Jazz Cafe, New York Quartet...Wisława..., czyli genialny jazz wraca do klubowych wnętrz! Posłuchać mistrza Tomasza w takiej scenerii... Bezcenne!
Mahler gra Mahlera - pełna wersja recenzji najnowszej rejestracji IV symfonii mistrza
Perłą, istnym diamentem dla erudytów jest tu dokumentalny film pokazujący zasadę działania urządzenia Welte-Mignon oraz - co chyba najważniejsze - wspomnianą rejestracje Mahlera sprzed 108. lat! W tej samej sali Gewandhausu wielką orkiestrę zastąpiła wspomniana maszyna Michaela Welte i połączona ze znakomitym koncertowym fortepianem Stainwaya przeniosła nas duchem do berlińskiego atelier, gdzie za fortepianem zasiadł sam Gustav Mahler. Wierzyć się nie chce, dzięki temu słuchamy Mahlera granego przez Mahlera a symfoniczne frazy docierają do nas w takiej wersji, która kompozytor uznał za wzorcową.
czwartek, 13 czerwca 2013
Gary Burton 70. urodziny i...

 

 

  

Album: 

The New Gary Burton Quartet - Guided Tour,

Available August 20 on Mack Avenue Records

 

Autobiography: 

LEARNING TO LISTEN: The Jazz Journey of Gary Burton,

Available September 3 on Berklee Press

 

12-City U.S. Tour in September/October

 

A popular phrase in years past was "Life Begins at 60," but Gary Burton - as he has done so often throughout his career is re-writing the book on retirement. Having turned 70 in January, an age when most artists begin to solely look back, Burton forges ahead with his new Mack Avenue Records album, Guided Tour (available August 20, 2013), which solidifies the reputation of his next great band, The New Gary Burton Quartet. In addition, Burton has literally written the book on his life, saving those backward glances for his upcoming autobiography, LEARNING TO LISTEN: The Jazz Journey of Gary Burton (available September 3, 2013 on Berklee press).

  

Burton's stature as the former Executive Vice President at the famed Berklee College of Music caps a three-decade life in jazz education, which coincided with his already busy career as a performer and recording artist. Known for reintroducing and expanding the technique of four-mallet playing while crafting one of the jazz world's signature sounds, he is also celebrating the 40th anniversary of his ongoing collaboration with pianist Chick Corea (winning yet another GRAMMY® Award in 2013 - his seventh overall - for their most recent project, Hot House). And having established the first online courses for Berklee, Burton has recently expanded his web presence to create a course in improvisation for Coursera (the massive online education platform), which, as of two months before its launch, had already enrolled 25,000 students.

Gary Burton, Credit: Jimmy Katz
On Guided Tour, jazz's most innovative and accomplished vibraphonist proves that The New Gary Burton Quartet - which he premiered last summer on his Mack Avenue debut, Common Ground - was no one-trick pony. Featuring the prodigal guitar genius Julian Lage as well as two renowned veterans, bassist Scott Colley and drummer Antonio Sanchez, Guided Tourprovides a road map to one of the most dynamic bands on the scene today.

 

Apart from their own playing, many of jazz's greatest figures - Duke Ellington, Charles Mingus, Miles Davis - are also known for the handful of indisputably great bands they led throughout their careers. Like them, Burton has assembled a few such Olympian groups of his own: his first quartet, which pioneered the fusion of jazz and rock in 1967; his quintet with Pat Metheny in the 1970s; and now this band, which achieves a rare synergy.

  

"It's the difference between playing with some excellent musicians, and finding a group chemistry that goes beyond that - a coming together of 'sympatico' creative minds," says Burton. "In my five decades of playing in various bands, mostly my own groups, I have only experienced this a handful of times; if even one player is not an equal part of the combination, it doesn't achieve that magical state. But from the first recording of this band, everything just clicked perfectly."

  

If that's how this band started out, you can imagine how they sound now, with a year's growth and a world tour on their resume. "I'm happy to report that our second album is every bit as strong a statement of group identity as before," Burton affirms. "If anything, we have evolved as an ensemble - which is the dream of every band leader."

  

Burton sought out original material from all the group's members on Guided Tour (as he did with Common Ground), illuminating their wide range of cross-cultural musical styles. "They outdid themselves this time," he says. "And, of course, the superb musicianship, but with players like these, that's a given." Add in a tour guide like Burton, and the path is clear, on an album likely to rank among the year's best. 

  

As he recounts in the upcoming autobiography, LEARNING TO LISTEN, Burton was already a steadily working musician in rural Indiana in his high school years, before heading for Nashville, recording the very first jazz-and-country album (with guitarist Hank Garland), and scoring a major-label record contract-all before entering the Berklee College of Music at the age of 17, in 1960. LEARNING TO LISTEN provides great insight into his music-making process. He tells stories about living in Nashville and working alongside Chet Atkins and guitarist Hank Garland; of seeing Jimi Hendrix's first New York City performance; collaborating with Eric Clapton and members of the Eagles; touring and recording extensively with the iconic Tango musician Astor Piazzola and his ensemble; and even garnering a GRAMMY® nomination for Best Classical Album with his recording Virtuosi. Burton also writes in great detail about how he learned and then refined his skill with improvisation, and how he creates music in the moment.

  

He also is one of the few openly gay men in jazz, a genre of music that has long been identified with a particularly masculine reputation. He first revealed this on the NPR show "Fresh Air," after decades of keeping the secret not only from those around him but also from himself. 

  

LEARNING TO LISTEN is at its heart the very human story of Burton coming to terms with who he is as a person, struggling to find a balance between his personal, creative and professional lives, and living his life honestly and without regret.

  

"Life is a process of getting to know oneself, and this is especially true for artists, who struggle to find answers to so many questions," Burton writes in his memoir. "In the case of musicians, we want to turn those answers into song through our creative processes. And that requires learning who you are and discovering how to have a kind of dialogue with the unconscious self.... Looking back, it's hard to believe this gay, white, Hoosier farm kid managed to find his way in the macho, cosmopolitan world of Jazz."

  

At 70, having already led one of the most remarkable careers in music history, Gary Burton seems to be just warming up, with a landmark year in 2013.

 
    

The New Gary Burton Quartet - 70th Birthday Tour:

 

September 12-13 / Blues Alley / Washington, D.C.

September 14 / Lake George Jazz Weekend - Shepard Park / Lake George, NY

September 15 / Plymouth State University - Silver Center For The Arts / Plymouth, NH

September 17 - 22 / The Blue Note / New York, NY

September 24 / The College of Saint Rose - Massry Center for the Arts / Albany, NY

September 26 / Univ. of Connecticut - Jorgensen Center for the Performing Arts / Storrs, CT

September 27-28 / Scullers Jazz Club / Boston, MA

September 29 / University of Rhode Island / Kingston, RI

October 2-3 / Dakota Jazz Club & Restaurant / Minneapolis, MN

October 4 / SPACE - Society for the Preservation of Art & Culture Evanston / Evanston, IL

October 5 / Manchester Craftsmen's Guild / Pittsburgh, PA

October 6 / Univ. of Pennsylvania - Annenberg Center for the Performing Arts / Philadelphia, PA

 

Special Album & Book Release Celebration:

November 12 / Berklee Performance Center / Boston, MA

  

 

The New Gary Burton Quartet ·  Guided Tour

Mack Avenue Records ·  Release Date: August 20, 2013

  

Gary Burton ·  LEARNING TO LISTEN: The Jazz Journey of Gary Burton

Berklee Press ·  Release Date: September 3, 2013  

  

 

For more information on Gary Burton, please visit: garyburton.com



16:32, jazz-gazeta
Link Komentarze (1) »
Warsaw summer Jazz Days 2013 - zaczynamy odliczanie?

wsjd2013-01

16:14, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 czerwca 2013
Alan Broadbent - Herat to Heart

Fortepian na stargane nerwy

broad

Znakomity pianista Alan Broadbent, świetnie znany muzycznemu światu jako członek słynnego Quartet West Charliego Hadena, wydał właśnie album, na którym słychać w pełni piękno jego solowej, swingującej pianistyki. Mieszkający od lat w Nowym Jorku Nowozelandczyk, dwukrotny zdobywca Grammy, to mistrz melodyjnej, śpiewnej frazy, artysta, którego czternaście dotychczasowych albumów zbudowało niekwestionowaną pozycję poety i romantyka jazzowego fortepianu, i tym razem porywa nas do świata nastrojowej ballady, pokazując każdą nutą piękno wolnego od przekombinowania jazzu. Od płyty jak "Heart to Heart", można śmiało rozpocząć podróż po jazzie, gdy dotąd od tego gatunku się stroniło.

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie



19:03, jazz-gazeta
Link Komentarze (1) »
Polska szkoła jazzdy - Kuba Stankiewicz

 

O tym albumie mówiono od dawna. I świetnie! "Kilar" Kuby Stankiewicza każdą nutą potwierdza słuszność twierdzenia, że polski jazz pianistyką stoi.

kubasta

Długo szukałem porównania, które w najlepszy sposób oddawałoby klimat i głębokość wody, na którą rzuca się melomana oraz sprawca tego albumu. Stylistycznie, to  dopełnienie naszego swingowania na czarne i białe klawisze. Upraszczając, na mapie naznaczonej punktami: Możdżer, Kaczmarczyk, Wasilewski, Dutkiewicz, Pawlik, Makowicz (itp.), autor jazzowych wycieczek po filmowych frazach Wojciecha Kilara - Kuba Stankiewicz wypełnia genialnie lukę, którą w światowym jazzie onegdaj stworzył Bill Evans (tu przepraszam autora za uproszczenie, to raczej klucz do pokazania estetyki a nie wskazanie artystycznego powinowactwa). Stankiewicz połączył w jedność coś, co nazywamy "polską pianistyczną szkołą jazzu" (ze wskazaniem na fortepian z Komedą w tle) z romantyzmem Chopina, introwertycznością wspomnianego Evansa i błyskotliwą impresja Kilara. Słuchając tego albumu zauważamy, jak wybornym melodykiem jest twórca najsłynniejszego tematu "studniówkowego" czyli "Poloneza "z filmowego "Pana Tadeusza" (tu maestro zdetronizował samego Ogińskiego). Ale mylne byłoby przekonanie, że Stankiewicz, bazując na lotnych tematach z jedenastu filmowych obrazów (m.in. "Trędowata", "Dracula", "Bilans Kwartalny") wchodzi w świat prostych improwizacji "na temat". Nasz wszechstronnie wykształcony za wielką wodą jazzman, dokonuje reharmonizacji, często wręcz wywinięcia "kota ogonem" jak choćby w powiewających klimatami Pata Metheny (vide "Farmers Trust" i "Bat") "Przygodach Pana Michała". Ten album jest trochę jak świetna babka drożdżowa, rośnie i nabiera rumieńców w miarę upływu czasu. Posłuchajcie choćby "Smugi cienia" czy kilarowskiej perełki "Ziemi obiecanej" aby zauważyć, jak twórczo Stankiewicz, absolwent najsłynniejszej uczelni jazzu Berklee College of Music w Bostonie, kreuje nowe byty. Mnie zachwycił autor nową wizją "Cwału" a niespełna dwuminutowa, genialna wersja laitmotivu "Rodzina Połanieckich" zdaje się być pytanie: chcecie więcej? Odpowiadam wprost, chcemy! Dlaczego? Z jednej strony, to prawdziwy jazzowy album wagi ciężkiej. Dlaczego tak piszę? Bo wejście do studia wyłącznie z fortepianem i tak wymagającą muzyczną materią, to jak podjęcie rękawicy w ringu a Stankiewicz wygrał przez KO. To również majstersztyk od strony technicznej (świetnie nagrany znakomity fortepian Fazioli od kilku lat detronizujący mega gwiazdę koncertowych sal - Steinwaya) dający uzasadnione poczucie, że nasz sprzęt brzmi jakby lepiej. I jeszcze coś! Ten album równie znakomicie sprawdza się na topowym high-endowym zestawie jako dopełnienie rozświetlonego kominkiem deszczowego wieczoru jak i w samochodowym zgiełku zakorkowanej miejsko-drogowej codzienności. Każdorazowo wycisza i poprawia nastrój. A czy nie o to w muzyce chodzi?

Piotr Iwicki -Gazeta Polska Codziennie

Kuba Stankiewicz "Kilar" Vertigo Records



19:02, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
Ulotny urok Kazimierza

bester-golden

Znawcy mówią, że jego poezja i muzyka, swoją impresją i ładunkiem emocjonalnym najpiękniej opisywały urok krakowskiego Kazimierza. Spuścizna po Mordechaju Gebirtigu, cieśli, poecie, pieśniarzu i muzykancie, który nigdy nie wyściubił nosa po za rodzinne miasto, zachwyca nieustannie. Tym razem zjawiskowo tematy tworzącego w jidysz artysty, interpretuje nasz wybitny akordeonista Jarek Bester. Interpretuje zniewalająco.

"The Golden Land" to już kolejna produkcja naszego wirtuoza dla słynnej nowojorskiej wytwórni Johna Zorna - Tzadik. W towarzyszącym mu zespole znaleźli się skrzypek - Jarosław Tyrała, kontrabasista - Mikołaj Pospieszalski i grający na bayanie, klarnecie i perkusjonaliach, Oleg Dyyak. Wszyscy tworzą stałą formację Bestera , jego znakomity, sygnowany nazwiskiem akustyczny kwartet. Gościnnie pojawiają się tu również: Tomasz Ziętek (trąbka), Magdalena Pluta (wiolonczela) i Marcin Malinowski (klarnet basowy).

 To co zdumiewa przy słuchaniu tej płyty, to niezwykle spójny klimat całości. Muzycy nadają często niezwykle prostym tematom Gebirtiga całkiem nowe oblicze. Raz wklejając wiele elektronicznych przetworzeń, budujących dosyć mroczne tło ("Dos Lidl Fun Goldenem Land"), kiedy indziej jak w "Sholymele Liber" czy poprzedzonym pięknym akordeonowym wstępem "Oy, Briederl' L'Chayin" dostajemy prawdziwą klezmerską ferię motywów i błyskotliwych fraz. Bywa, że zespół prowadzi nas ścieżka nostalgii ("Kinder Yoren") i przyprawia o zdumienie, bowiem spisane onegdaj przez muzykologa Julisza Hoffmana tematy żydowskiego twórcy zdają sie żyć drugim życiem w naszej muzycznej tradycji. Nic dziwnego, wszak muzyka jidysz zasymilowana była zawsze z lokalną twórczością rejonów w których powstawała. Granice zacierały się, a melodie trwały zarówno w żydowskiej jak i naszej ludowej tradycji. Betser i jego koledzy potrafią ucieszyć nas ulotną dźwiękową zabawą jak choćby w powiewającym francuskim swingiem "Oreme Shnayderlech" czy galopującym temacie "Reysele". Album zamyka dramatyczne "Kivele" idące tropem najlepszych światowych dokonań nurtu z pogranicza jazzu i world-music.

"The Golden Land" to kolejny wspaniały album Bestera i jego kolegów, tym bardziej cenny, że przypomina (a pewnie wielu pierwszy raz opowiada) o Gebirtigu, postaci wpisanej w krajobraz Krakowa i Kazimierza jak Planty, opisującej swoje miasto i miłość do niego strofami i frazami tak przejmującymi, że zachwycają do dzisiaj swą siłą ale i tragedią:

"Krakowie, bądź mi pozdrowiony; przed domem czeka zaprzężony wóz, jak psa mnie gnają stąd, ostatni raz widzę może; miejsce tak bliskie i znajome, na grobie matki wypłakałem serce, ostatnią łzą zwilżyłem kamień ojca, święta ta ziemia..."

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie

 



19:00, jazz-gazeta
Link Komentarze (1) »
Pastelowe frazy Jarretta

jarrett

Kiedy na rynek trafia nowy album giganta jazzu, Keitha Jarretta, wiadomo, że postawi on w stan gotowości fanów i krytyków. Można bez obaw stwierdzić: jak zwykle.

„Somewhere” nagrany przez świętujące trzydziestolecie istnienia trio (Jarett – fortepian, Jack DeJohnette – perkusja, Gary Peacock – kontrabas) to naturalna kontynuacja tego, co amerykański pianista, wieloletni współpracownik Milesa Davisa, ikona swingującej pianistyki czyni od dekad. To muzyka silnie osadzona co prawda w jazzie jednak pod względem formalnym swobodnie chadzająca w rejony muzyki współczesnej (jak choćby w introdukcji „Deep Space”). Można śmiało stwierdzić, że Jarrett wypracował  własny, niezwykle intymny styl tak charakterystyczny, że stał się kanonem gatunku. To nie jest jazz w konwencji typowej: temat plus improwizacje, u Jarretta temat staje się jedynie pretekstem do dźwiękowych opowieści, dialogów z kompanami. Sposób w jaki lider buduje własne wizje standardów zaliczanych do bezdyskusyjnego, koronnego repertuaru gatunku (jak choćby davisowski „Solar” czy „Stars Fell On Alabama” Perkinsa i Parisha) często przywodzi skojarzenia z przysłowiowym wywijaniem kota ogonem. Utwór podąża w siną dal rozimprowizowanych fraz tak bardzo, że szybko ulatuje nam główna linia tematu o harmonii nie wspominając. Ale kiedy trzeba jak choćby w „Beetwen The Devil And The Deep Blue Sea” Harolda Arlena, całe trio pokazuje niemal ortodoksyjne traktowanie jazzowej konwencji typowej dla klasycznego fortepianowego trio, zasłuchanej w dokonania Oscara Petersona czy Errolla Garnera. Dla mnie perełkami albumu są dwa tematy z musicalu „West Side Story” Leonarda Bernsteina: „Somewhere” i „Tonight”. Pierwszy, zjawiskowego piękna ballada już w oryginale zdumiewa złożonością harmonii, ale Jarrett nie byłby sobą gdy i tu nie pokazał swego kunsztu w dekonstrukcji i powtórnej rekonstrukcji słynnego tematu. Tyle ile dzieje się w pierwszych dwóch minutach tej blisko dwudziestominutowej interpretacji (!) większości jazzmanów wystarczyłoby na kilka kawałków, a może i całą płytę. Po bernsteinowskiej perełce mamy mały oddech, coś na kształt interludium - czyli „Everywhere” Jarretta, które wprowadza nas w piękny nastrój swingowania stając się mostem do kolejnego fragmentu tego słynnego musicalu – „Tonight”. Całość zamyka nastrojowe „I Thought About You” spółki Mercer/von Heusen. Pięknie wyciszająca klamra.

Wydany na „Smomewhere” materiał został nagrany cztery lata temu na koncercie w Lucernie. Dwudziesty (a według niektórych źródeł nawet 21) album tria Jarretta jest aktualnie najlepiej sprzedającą się płytą jazzową na świecie, kilka dni po premierze znajduje się również w gronie 150 najbardziej rozchwytywanych płyt bez podziału na gatunki.

Piotr Iwicki

Keith Jarrett/Gary Peacock/Jack DeJohnette „Somewhere” ECM



18:58, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 czerwca 2013
Organ Spot - premiera płyty ze znakiem jakości JazzGazety

organ spot

Już 8 czerwca odbędzie się premiera debiutanckiego albumu Organ Spot! Zapraszamy serdecznie na Scenę przy pompie przy pl. św Ducha 4 w Krakowie.
AfterParty – Jam Session w Cafe Foyer!

Płyta Organ Spot, świadomie utrzymana w jazzowym mainstreamie, w nowoczesny sposób nawiązuje do tradycji tria organowego. Wśród utworów zawartych na krążku znajdziemy zarówno autorskie kompozycje członków zespołu, jak i nowoczesne aranżacje standardów jazzowych. Ich muzykę wyróżnia dbałość o brzmienie oraz spójność stylistyczna. Podczas realizacji nagrań wykorzystane zostały oryginalne organy Hammonda z lat 60.

Debiutancka płyta Organ Spot to wynik dłuższej współpracy muzyków, którzy od czterech lat z sukcesami koncertują w Polsce i zagranicą oraz zdobywają liczne wyróżnienia na festiwalach krajowych i międzynarodowych, wśród nich znajdziemy trzy indywidualne nagrody konkursu Jazz Nad Odrą 2012, w tym Grand Prix dla Szymona Miki (gitara), pierwszą nagrodę na Young Best Jazz oraz drugą podczas Azoty Tarnów International Jazz Contest.

„Trio Organ Spot już od pierwszych taktów zaskakuje szlachetnym brzmieniem i rasowym jazzowym timingiem” Tomasz Szachowski - dziennikarz (Jazz Forum, Dwójka – Polskie Radio)



skład:
Kajetan Galas – organy
Szymon Mika – gitara
Bartek Staromiejski – perkusja


________________________

Link do youtube:
http://www.youtube.com/watch?v=w6ROIoQRXtk


17:48, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 czerwca 2013
Lipcowy DownBeat już jest (na jedno kliknięcie w okładkę)

Issue

14:13, jazz-gazeta
Link Komentarze (1) »