PIOTR IWICKI - niezależny serwis muzyczny - jazz, fusion, blues, jazzrock, koncerty, newsy.
RSS
sobota, 21 grudnia 2013
Józef Skrzek i jego znakomita płyta

kaz

Dźwięki z naszej historii

Gdy wielkie wytwórnie płytowe i producenci muzycznie szukają nowych pomysłów, goniąc w piętkę pod dyktando tabel wyników sprzedaży, nasz mistrz Józef Skrzek idąc pozornie pod prąd, sięgając w głąb polskiej kultury, do najstarszego polskiego starodruku prozy - Kazań Świętokrzyskich, oczarowuje muzyką stawiając pytanie: dokąd zmierza kultura masowa?

Wydany właśnie dwupłytowy album ma swoją liczącą już ponad rok historię. 22 września w kościele klasztornym Misjonarzy Oblatów MN na Świętym Krzyżu pw. Przenajświętszej Trójcy. Odbył sie niecodzienny koncert. Zatytułowany skromnie   spektaklem słowno - muzycznym dzisiaj śmiało można nazwać jednym z najbardziej spektakularnych muzycznych projektów ostatnich lat z pogranicza rocka, jazzu, muzyki etnicznej i naszej muzycznej wielowiekowej tradycji. wystarczy prześledzić listę artystów - wykonawców, którzy za przedmiot artystycznych eksperymentów zwieńczonych sukcesem, obrali sobie pochodzący z I połowy XIV wieku tekst. Na czele stanął założyciel i lider legendarnej formacji SBB - Józef Skrzek (śpiewa, gitara basowa, instrumenty klawiszowe, syntezatory, organy kościelne) a do współpracy zaprosił  Apostolisa Anhimosa  (gitara prowadząca, instrumenty perkusyjne), Włodzimierza "Kiniora" Kiniorskiego (instrumenty perkusyjne, saksofon), w rolę średniowiecznego kaznodziei wcielił się aktor Marcin Brykczyński. ważnym elementem całej instrumentacji i aranżacji jest również Chór męski prawosławny OKTOICH  (Cerkiew prawosławna św. św. Cyryla i Metodego we Wrocławiu, Prawosławny Ordynariat WP Garnizonu Wrocław) pod dyrekcją ks. protodiakona Grzegorza Cebulskiego. Filarem interpretacji jest również trudny do przecenienia walor głosu Marka Piekarczyka (TSA), którego barwa stanowi wraz z elektronicznym instrumentarium Skrzeka most między przeszłością a muzyczną teraźniejszością. Inicjatorami całego przedsięwzięcia i ostatecznego uwiecznienia jego na płycie byli Jan Tarnawski oraz Marcin Majewski. W jednym z wywiadów Majewski krótko streścił całą zawartość albumu:

- Płyta, to podróż, nie tylko w czasie ale i podróż po różnych gatunkach muzycznych, od muzyki organowej poprzez chorały, muzykę etniczną, elektroniczną i jazz a siłę wyrazu uzyskali łamiąc konwencje, przekraczając stylistyczne ramy oraz mieszając ze sobą gatunki.

Nie bez znaczenia jest tu fakt, że pierwszy raz spotkali się obok siebie wykonawczo dwaj giganci naszej sceny - Józef Skrzek i Marek Piekarczyk. charakterystyczny głos frontmana TSA, bodaj jednego z najbardziej charakterystycznych głosów naszego rocka z fundamentem organowych i syntezatorowych barwa Skrzeka wprowadza nas w świat muzyki, która w latach 60. i 70. minionego stulecia łączyła miłośników rocka i muzyki symfonicznej. Znamiennie tez brzmią słowa samego Skrzeka, który po koncercie powiedział do publiczności:

- Dziękuję Bogu za ten czas, że pozwolił nam się spotkać, że mogliśmy się modlić - mówił do słuchających koncertu.

Całe przedsięwzięcie, podobnie jak wspaniale wydany pod względem edycji graficznej album to wykładnia profesjonalnego podejścia twórców na każdym etapie produkcji. Teksty kazań przygotował dla artystów prof. Krzysztof Bracha z kieleckiego Uniwersytetu Jana Kochanowskiego i Instytutu Historii PAN, korzystając z wcześniejszej pracy prof. Wiesława Wydry z Poznania, który dokonał transliteracji staropolskiego języka "Kazań Świętokrzyskich". Transkrypcji dokonał prof. Wacława Twardzika z Krakowa. Opis w niezwykle efektownej obwolucie dostarcza nam (po polsku i po angielsku) wielkiej wiedzy. Pochodzące z XIV wieku "Kazania świętokrzyskie" uznawane są za najstarszy zapis prozy polskiej, składający się z jednego całego kazania na dzień św. Katarzyny i wyjątków pięciu innych. Tutaj zaczyna się niemal filmowy scenariusz wątku historycznego, bowiem spisane zostały na pergaminie, który w XV w. posłużył - pocięty na paski - do oprawy rękopiśmiennego kodeksu, zawierającego łaciński tekst Dziejów Apostolskich i Apokalipsy. Ich odkrycia dokonał w 1890 roku Aleksander Brueckner, badacz w Bibliotece Cesarskiej w Petersburgu. Od tego czasu są przedmiotem nieustających badan na wielu płaszczyznach naukowych.

Zapewne dzięki temu wspaniałemu albumowi ta wiedza zawita pod strzechy nie tylko historyków i erudytów. Dla mnie to odkrycie. Zarówno w sferze naszego kulturowego sacrum jak i ciągle niewyczerpanych wizji twórczych Józefa Skrzeka.

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie

Józef Skrzek - Kazania Świętkorzyskie  Wydawca: Marcin Majewski, Jan Tarnawski, Busferie



18:48, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 grudnia 2013
Polacy, jesteście wspaniali! - mówi Pat Metheny w rozmowie z Piotrem Iwickim

W lutym czeka fanów nie lada gratka. Na pierwszy weekend miesiąca zapowiedziano premierę najnowszego albumu Pata Metheny. Jako nieliczni mieliśmy okazję posłuchać już płyty i porozmawiać z autorem.

pat123

Rozmawiamy w bardzo szczególny miejscu. Czy je pamiętasz?

Pat Metheny: Oczywiście, to, że teraz jest tutaj wielki hotel nie oznacza, że nie pamiętam, że był tu kiedyś klub jazzowy - Akwarium. spędziłem w nim wiele wspaniałych chwil.

Zapewne mówisz o całonocnych jam sessions?

Oj tak, do świtu, z waszymi znakomitymi muzykami.

Uzbierało sie tego. Za dwa lata będzie mały jubileusz trzydziestolecia twoich przyjazdów do Warszawy.

I świetnie pamiętam pierwszy z moim zespołem. W Akwarium graliśmy sobie z Tomkiem Stańko. Tak, Akwarium to było magiczne miejsce, no macie wielu znakomitych jazzmanów. Serio. Pamiętam też, że grałem na cudzej gitarze. Znakomitej, chciałem ją kupić ale człowiek, skądinąd świetny gitarzysta, odmówił.

To Mirek "Carlos" Kaczmarczyk, dzisiaj mieszka w Oslo i zawsze wspominamy te sytuację. A jak z perspektywy blisko trzech dekad przyjazdów do Polski postrzegasz zmiany?

Porównałbym to do czarno-białego filmu - mówię o roku 1985  i do kolorowego, który przez kolejne moje przyjazdy się zmieniał. Macie teraz inny kraj, na pewno inne problemy niż te przed laty, ale niezmiennie macie znakomitych słuchaczy, genialną publiczność. Zawsze odnoszę wrażenie, że jadę do przyjaciół, dobrych znajomych. Wiem, że pogadam z kilkom osobami, w tym jak zawsze z tobą. Nie jadę w nieznane, mam tutaj wielu przyjaciół z czasu pracy z Anią Jopek, cenię waszych muzyków. Nasze drogi często przecinają się gdzieś w świecie. I zawsze zadziwiła mnie wasza witalność i bezpretensjonalność. No i energia. Film zmienia kolor, czas płynie a wy - Polacy, ciągle jesteście tak samo wspaniali. To nie tylko moja opinia.  

Masz tutaj gigantyczna ilość fanów, niemal jak gwiazda pop, ja zasadniczo dzielę ich na trzy grupy: zwolenników Pata z jego Pat Metheny Group; wyznawców Pata - eksperymentatora i Pata - mistrza mainstreamowego grania.

...pójdę dalej, tych grup jest ponad 40. Tyle ile albumów, kiedy rozmawiam z fanami, każdy mówi o innej płycie, dodaje, że ta konkretna jest najlepsza.

Nie mów, że są i fani "Zero Tolerance for Silence" (prowokacyjny krążek z 1994 roku wypełniony pozornym gitarowym "jazgotem", protest Pata przeciw muzycznej komercji i radiowej papce playlist - przyp. aut.)...

Tysiące, sam byś się zdziwił! Ale w tym ukryty jest fenomen muzyki. Jeśli grasz coś z przekonania, to statystycznie znajdą się miłośnicy takiej konwencji. Wytwór ludzkiej wyobraźni, kreacja ludzkich rąk zawsze trafi na odbiorcę. Raz mniejszy krąg kiedy indziej większy.

No właśnie, ten większy krąg pyta, kiedy pojawi się kolejna płyta taka jak "Still Life Talking" czy "Secret Story? Kiedy coś z Lyle Maysem?

Nigdy. Chyba nigdy, nie ma sensu wracać do czegoś co było. A czego ty byś posłuchał?

Płyty twojej z Gary Burtonem, może duetu...wszak to twój ulubiony muzyk. No i ma już 70 lat. Czas płynie.

Ale dlaczego akurat tej? Możesz to uzasadnić?

O zmieniliśmy się rolami (śmiech). Bo łączy was jakieś niewidzialne porozumienie, jazzowa empatia.

Gary to jeden z najwybitniejszych muzyków bez podziału na gatunki, a w jazzie poznałem chyba tylko Steve'a Swallowa i Jaco Pastoriusa, wówczas  też zaiskrzyło na podobnym poziomie. A Gary, to geniusz, bez przesady! To fontanna pomysłów, wizjoner. Mogę zdradzić, że myślimy o wejściu do studia. Ale to nie odbywa się na zasadach rozkładu jazdy. Teraz mam swój nowy zespół i nagrałem najlepszą płytę w życiu. A to są też obowiązki.

pat234

No właśnie, nagrany z Unity Band "KIN (←→)" ma dosyć dziwny tytuł.

Uniwersalny. To oznaczenie krwiobiegu, stopni pokrewieństwa, przepływu informacji i emocji. Moi muzycy to też krwiobieg, sieć połączeń dzięki którym możemy tworzyć takie piękne rzeczy. Z Chrisem Potterem (saksofon), perkusistą Antonio Sanchezem, basem Bena Williamsa i Giulio Carmassim grającym chyba na wszystkim o czym pomyśle, z nimi mogę sobie pozwolić na wiele swobody. Chyba nigdy dotąd tak mało materiału było zapisane na pięciolinii. Więcej było rozmowy, muzykowania i setek koncertów.

Carmassi to nowa twarz.

I moje największe odkrycie w ostatnim czasie, on mnie zaskakuje, co chwilę w studiu nagraniowym mówił, że to czy tamto zabrzmiałby lepiej np. na wiolonczeli, po czym chwytał ten instrument i na nim grał. Za chwilę dogrywał coś na akordeonie albo marimbie. Ale liczę na to, że kiedyś wymyślę w aranżacji instrument, na którym on nie gra (śmiech).

Ten album pogodzi chyba wszystkich twoi fanów, bo jest w nim to co zwykliśmy uznawać za twój styl: od "Offramp" przez "Song X" po "Watercolors".

Kompozycje są wielowątkowe, każdy może pokazać to co potrafi i to co mu w duszy gra. Na koncertach dochodzi do tego większa doza improwizacji. w maju sie przekonacie, bo do Was przybywamy! 

A nie gratulowałem Tobie kolaboracja z Johnem Zornem czyli XX album z serii "Księgi Aniołów" - "TAP", chyba jako jeden z nielicznych u boku Zorna uchroniłeś swoje brzmienie i styl.

O, bałem się, że mogły gdzieś ulecieć, wiesz jak to jest z aniołami (śmiech). John dał mi pełną swobodę i szkice tematów, a ja nie lubię wchodzić w cudze buty. Albo jestem do czegoś przekonany i chcę wywrzeć na tym piętno albo się "tego" nie dotykam, bo ktoś inny może zrobić to lepiej. John zaakceptował to i powstała muzyka trochę jak do filmu, który nie istnieje. Podpisałem się pod tym z czystym sumieniem.

Masz już 20 statuetek Grammy w dwunastu kategoriach, życzymy kolejnych i czekamy na majowe koncerty.

Ale najpierw posłuchajcie płyty, do lutego czas szybko zleci (śmiech), a w maju się widzimy. Pomyśl, na czym Giulio może nie umieć grać (śmiech).

Rozmawiał: Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codzienni eiwicki-fot

11:18, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 grudnia 2013
JEFF BALLARD

Płytowy autorski debiut znakomitego perkusisty

Premiera w lutym 2014

 

 

"Jeff Ballard is one of the standout jazz drummers of his generation, a humming engine of polyrhythm and an ace with earthy texture." 

- The New York  Times  

 

Drummer and composer Jeff Ballard makes his long overdue, much anticipated debut as a leader with the diverse and wide-ranging Time's Tales. A master of the trio format who anchors the renowned Brad Mehldau trio and is one-third of the inventive collective group FLY with Larry Grenadier and Mark Turner, Ballard here documents his own longstanding trio with guitarist Lionel Loueke and saxophonist Miguel Zenón.

 

With sounds ranging from forward-looking modern jazz to traditional African and Latin rhythms to heavy metal intensity, Time's Tales reflects the Jeff Ballard Trio's adventurous, multi-faceted identity, which has been honed on stages around the world since its formation in 2006. A landmark release in its own right, the album also arrives just as Ballard is celebrating an important benchmark in his own life, his 50th birthday.

 

"I'm getting into the middle of my years. So I think recording this project, with this band, makes a meaningful statement. It's a telling of my times up until this point."

 

A multi-faceted drummer with a keen interest in rhythms from Africa and Latin America, Ballard could have found no better partners for this endeavor than the Benin-born Loueke and Puerto Rico native Zenón. The two have imbibed the rhythms of their homelands and incorporated them into their own expansive sonic palettes, making them ideal foils for Ballard's polyrhythmic approach.

 

"It's where we meet, for sure," Ballard says. "Their sophistication and awareness of rhythm is so high. Lionel's listening to three different rhythms at the same time; Miguel can hear everything. I pick up something melodically from what they're playing and put it on the drums, and they do the reverse."

 

That relationship is evident right out of the gate on their buoyant, joyful take on Loueke's "Virgin Forest," which leaps off from a funky African-inspired groove in 9/4. Equally bursting with electricity is the leader's "Beat Street," which begins as a lively parade march in a New Orleans vein, but takes a few unexpected detours along the way.

 

Zenón provided the arrangement for Silvio Rodriguez's bolero "El Reperador de Sueños," which boasts a subtly modernized take on the original's Cuban rhythms, inspiring a sinuous, impassioned solo from the saxophonist.

 

The trio does not restrict itself solely to the expected sources for its repertoire, however. The moody "Dal (A Rhythm Song)" is adapted from Hungarian composer Béla Bártok's "44 Duos for Two Violins," and showcases Ballard's most coloristic playing as he crafts an atmospheric environment surrounding the intricate dialogue between Loueke and Zenón.

 

Most surprising of all, however, is the trio's hyper-muscular cover of "Hangin' Tree" by the hard rock band Queens of the Stone Age. Loueke suddenly channels the distorted ferocity of Jimi Hendrix on the track, revealing chops that haven't come much into play since his early days playing in rock bands back in Benin.

 

"That's totally me," laughs Ballard about the unexpected choice. "I love that band and I love that vibe. I like so many different kinds of music and I can access a lot of stuff, so that diversity is really starting to come out now."

 

In contrast, the trio plays at its most tender and traditional on their airy ballad treatment of the Gershwin standard "The Man I Love." As Ballard says, "One might think that musicians from Benin and from Puerto Rico would play this song with a foreign-sounding influence, bending the song into another cultural jacket. But that's not the case - instead, one can hear these musicians' deep knowledge and respectful embrace of the American music tradition. This is a wonderful example of how diverse cultural borders can meet and disappear completely within an embrace."

 

The trio's inventiveness is highlighted on the two free improvisations, one a brief interlude and the other a glimpse into the future of this still-evolving group that ends the album with a gaze at the horizon of possibility. That vast potential is also clear on the unusual "Western Wren," which uses a National Geographic-recorded bird call, transcribed by guitar great Steve Cardenas, to instigate a round robin of darting, eccentric improvisation. The piece is never played the same way twice, but prompts a look to nature for improvisation, as on the fluttering wings of Ballard's brushes or the echoing forest calls of Loueke's guitar.

 

Ballard met Loueke while playing with trumpeter Avishai Cohen, and knew Zenón from their work together in Argentinean pianist Guillermo Klein's Los Guachos ensemble. He immediately recognized the potential of their combination. "I have a huge love and affection for the music of Africa, particularly West Africa, and of South America," Ballard says.

 

"Even when I'm playing jazz, there's a percussive sensibility coming from Africa and South America; I have a natural affinity for that. So having Lionel and Miguel play with me made a lot of sense because of where they're from and the way they play." In the years since, the trio has carved out its own unique sound, melding the free-floating malleability of the classic Paul Motian, Bill Frisell and Joe Lovano trio with the global rhythmic approaches culled from their varied backgrounds.

 

Both of Ballard's bandmates are among the most innovative and acclaimed musicians on the scene today. Loueke was mentored by Herbie Hancock and Terence Blanchard, and has worked with legends like Jack DeJohnette and Charlie Haden as well as peers such as Gretchen Parlato, Esperanza Spalding, and Robert Glasper. Zenón is a Guggenheim and MacArthur Fellow who has forged a distinctive blend of jazz and Latin American folkloric music. He's also a founding member of the SFJAZZ Collective and has worked with the likes of Bobby Hutcherson, Fred Hersch, David Sánchez, and Steve Coleman.

 

Born in Newport Beach, California, Jeff Ballard moved to New York after a three-year stint with the legendary Ray Charles, where he immediately began building a diverse resume with artists including Lou Donaldson, Buddy Montgomery, Kurt Rosenwinkel, and Mike Stern. In the late '90s he became a part of the Danilo Pérez Trio and Chick Corea's New Trio and Origin, and later joined Joshua Redman's groove-oriented Elastic Band. In 2003, Ballard formed the collective trio FLY with Larry Grenadier and Mark Turner, which has since released three critically acclaimed recordings.

 

Since 2005 he has been the drummer for the Brad Mehldau Trio, one of the most renowned groups in modern jazz. In addition to his trio, Ballard leads the ensemble Jeff Ballard Fairgrounds, which exists as a quintet featuring Eddie Henderson, Kevin Hays, Jeff Parker and Grenadier, and as a quartet with Loueke, pianist Tigran Hamasyan, and The Bad Plus bassist Reid Anderson on electronics. 
Jeff Ballard - Time's Tales EPK
Jeff Ballard - Time's Tales - EPK

Jeff Ballard ·  Time's Tales

OKeh ·  Release Date: February 4, 2014



14:29, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
Nowy adres na Facebooku

Z powodu dotarcia (kolejnego już) do limitu znajomych ruszył nowy profil na Facebooku

https://www.facebook.com/jazzowagazeta

14:28, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 grudnia 2013
Dianne Reeves w Warszawie
WIELKA DAMA JAZZU, CZTEROKROTNA LAUREATKA GRAMMY - DIANNE REEVES - WYSTĄPI 14 GRUDNIA W TEATRZE WIELKIM JAKO GWIAZDA BMW JAZZ CLUB.
środa, 04 grudnia 2013
Nowy DownBeat już jest...



12:01, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »