PIOTR IWICKI - niezależny serwis muzyczny - jazz, fusion, blues, jazzrock, koncerty, newsy.
RSS
środa, 31 grudnia 2008
Jazzowego Nowego Roku...

Fajnych koncertów za małą kasę (a najlepiej darmwych) , świetnych płyt i spokoju ducha, życzy w 2009 roku autor.

PS: Przepraszam za chwilową stagnację bloga, ale kursy muzyka praktykującego poniosły mnie na ostatnie (prawie) dwa miesiące do Japonii. Niebawem nadrobię swingujące zaległości. Konkursy (z płytami, biletami ) itp. Keep swing!

Wasz PIWIwicki Piotr

Fota z Orchard Hall (Tokio) 

21:28, jazz-gazeta
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 29 grudnia 2008
Woody Allen - czyli celebrity
Gdy w ciągu raptem jednego roku przeczytałem teksty popełnione piórami (sic!, wszak klepią na QWERTY) moich zacnych kolegów po fachu, w których Billy Holliday był Bilem, czyli facetem, a kapela San Francisco Jazz Collective pierwszy raz odwiedziła Polskę w 2008 r. (choć to kłamstwo). Gdy w zespole Milesa Davisa grał Richard Bona a polski free jazz (z szacunkiem dla Tomka S.) wyznaczał profil tej muzyki w Europie i (sic!) kreował w świecie, myślałem, ze nic mnie nie zaskoczy. Błądziłem. Polska krytyka muzyczna potrafi zaskoczyć! Relacje z koncertu Woody’ego Allena obnażyły nasz polski prowincjonalizm. Mnie zwaliły z nóg.
środa, 17 grudnia 2008
wtorek, 16 grudnia 2008
Jazz kawa od "jazz" dowa czyli Iwicki z Japonii

Bardzo dziwna kawa

Proszę mi wierzyć, jeśli zrobicie taką kawę, zabłyśniecie zawsze. To sprawdzony przebój wszelkich domowych uroczystości. Tani i banalnie prosty „w obsłudze”. Kawę w zasadzie każdy ma w domu: rozpuszczalną, może tez być napar (z ekspresu, odcedzona „sypana”). Nie polecam słodzenia, bo do tego ma nam służyć likier bądź syrop. Jedyne co trzeba kupić to żelatynę (nie soloną) i – o czym wspomniałem - jakiś syrop, bądź likier (polecam amaretto). Do kawy, w zależności od ilości, zgodnie z zaleceniem producenta (proporcje!) dodajemy żelatyny (pamiętajmy, nie może być to żelatyna „do ryb”, ma być niesolona!). Można dodać odrobinę więcej niż sugeruje producent. Po dokładnym wymieszaniu, wlewamy kawę do szerokich kieliszków (np. do białego wina) bądź szklaneczek tzw. „łyskaczówek”. Nalew

Bardzo dziwna kawa

Proszę mi wierzyć, jeśli zrobicie taką kawę, zabłyśniecie zawsze. To sprawdzony przebój wszelkich domowych uroczystości. Tani i banalnie prosty „w obsłudze”. Kawę w zasadzie każdy ma w domu: rozpuszczalną, może tez być napar (z ekspresu, odcedzona „sypana”). Nie polecam słodzenia, bo do tego ma nam służyć likier bądź syrop. Jedyne co trzeba kupić to żelatynę (nie soloną) i – o czym wspomniałem - jakiś syrop, bądź likier (polecam amaretto). Do kawy, w zależności od ilości, zgodnie z zaleceniem producenta (proporcje!) dodajemy żelatyny (pamiętajmy, nie może być to żelatyna „do ryb”, ma być niesolona!). Można dodać odrobinę więcej niż sugeruje producent. Po dokładnym wymieszaniu, wlewamy kawę do szerokich kieliszków (np. do białego wina) bądź szklaneczek tzw. „łyskaczówek”. Nalewamy trochę ponad połowę ich pojemności. Wstawiamy do lodówki. Ale! Dla pełnego efektu, ustawiamy kieliszki (szklaneczki) pod lekkim ukosem, podpierając o coś, co i tak w lodówce stoi. Ukos może być bardzo mały, bo efekt i tak poraża! (wiem z doświadczenia, ale nie rozlewać, szkoda kawy). Po zastygnięciu i postawieniu szklanek „po Bożemu”, zawartość będzie „pod ukosem” zaprzeczając prawom grawitacji. Już na stole dolewamy według życzenia, syropu (pasuje waniliowy) bądź amaretto. Smacznego!

Piotr Iwicki

my trochę ponad połowę ich pojemności. Wstawiamy do lodówki. Ale! Dla pełnego efektu, ustawiamy kieliszki (szklaneczki) pod lekkim ukosem, podpierając o coś, co i tak w lodówce stoi. Ukos może być bardzo mały, bo efekt i tak poraża! (wiem z doświadczenia, ale nie rozlewać, szkoda kawy). Po zastygnięciu i postawieniu szklanek „po Bożemu”, zawartość będzie „pod ukosem” zaprzeczając prawom grawitacji. Już na stole dolewamy według życzenia, syropu (pasuje waniliowy) bądź amaretto. Smacznego!

Piotr Iwicki

18:09, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 grudnia 2008
Charyzmatyczna Pani Reeves
W niedzielę z Sali Kongresowej za śpiewa Dianne Reeves, artystka, do której równie dobrze pasuje przydomek mega gwiazda jazzowej wokalistyki, co kolekcjonerka. Kolekcjonerka prestiżowych nagród.
czwartek, 11 grudnia 2008
Nowy band Faziego
Premiera już w sobotę
Kto by pomyślał, że Ethnic Heritage Ensemble liczy już sobie 35 lat
Najnowsza płyta nie ma nic z jubileuszowych, czysto koniunkturalnych wydawnictw
środa, 10 grudnia 2008
Carole Weatherford "Becoming Billie Holiday"
... czyli coś w wersji Polish You English
Krakowski sobotni jazzowy desant na Starówkę w Warszawie...
... czyli JANUSZ MUNIAK QUARTET w JAZZ CLUBIE RYNEK
poniedziałek, 08 grudnia 2008
Omara Portuondo „Gracias” World Villge
Kto pamięta przepełniony muzyką film „Buena Vista Social Club” zapewne w uszach ma nastrojowy śpiew Omary Portuondo, kubańskiej artystki, ostatniej z żyjących pierwszoplanowych postaci tego obrazu. Jej najnowszy album „Gracias” to podsumowanie sześćdziesięciu lat artystycznej pracy tej siedemdziesięcioośmioletniej wokalistki.
Trio KONIKIEWICZ@TRANSGROOVE- po koncertach w Indiach
Tutaj kilka słów od lidera specjalnie dla JazzGazety
niedziela, 07 grudnia 2008
Swingująca gala Jamboree
Finałowy koncert tegorocznej, pięćdziesiątej już edycji festiwalu Jazz Jamboree minie pod hasłem Klasy i Jazz. Nie przypadkowo więc wybrano na tę okazję lokalizację imprezy – Filharmonię Narodową.
Dionne kuzynka Whitney
Jest jedną żywych legend piosenki, artystką, która udanie konkurowała z Ellą Fitzgerald a jej nazwisko wymawia się jednym tchem z Barbrą Streisand i Lizą Minelli. W środę w Sali Kongresowej zaśpiewa Dionne Warwick.
wtorek, 02 grudnia 2008
V JAZZOWE SPOTKANIA FILMOWE
W najbliższy piątek rozpoczyna się w warszawskim Kinie Kadr muzyczno- filmowy cykl, V edycja JAZZOWYCH SPOTKAŃ FILMOWYCH
Sławek Wierzcholski i Nocna Zmiana Bluesa rozpoczną nagranie materiału na kolejną płytę.
W nagraniach realizowanych w studiu Radia „PiK” w Bydgoszczy weźmie udział wielu gości.
poniedziałek, 01 grudnia 2008
Grudniowy Down Beat
... a w nim (zobacz o kim pisze sam Benny Golson!)
Ciekawostka z netu
New Project To Explore Technology in Jazz, czyli coś z serwisu Down Beatu...