PIOTR IWICKI - niezależny serwis muzyczny - jazz, fusion, blues, jazzrock, koncerty, newsy.
RSS
sobota, 30 listopada 2013
Dzisiaj wieczór z Alem... czyli Al Di Meola w Warszawie

melo

http://youtu.be/TBXdhah2VVI

Meola spotyka Beatlesów

W sobotę zagra w Warszawie Al Di Meola. Gigant gitary koncertem w Sali Kongresowej promować będzie ostatni album dedykowany zespołowi The Beatles.

"All Your Life (A Tribute to the Beatles)" to zbiór 14 przebojów Czwórki z Liverpoolu, w prostych gitarowych aranżacjach, choć słowo "prosty" nie oznacza tutaj rezygnacji z typowej dla Di Meoli wirtuozerii. To raczej ukłon w stronę kameralnej formuły ot kilka nałożonych przez gitarzystę partii akustycznego instrumentu z delikatnym wsparciem perkusjonaliów (Di Meola wykorzystał do rejestracji sześć instrumentów rezygnując z typowego dlań wsparcia syntezatorów gitarowych). W zasadzie niemal wszystko nagrał  sam, jedynie kilka razy wspiera go perkusyjnie, arcy-dyskretnie Herman Romero.

"Michelle" staje sie delikatnym walczykiem, "Because" przeistacza z ballady w coś, co wisi gdzieś między gitarową sonatiną a iberyjską improwizacją typową dla knajpek Madrytu czy Toledo. "Eleanor Rigby" wchodzi w klimaty dawnych dokonań Amerykanina znanych z krążka "Orange and Blue" (tutaj lidera wspierają zagrane jak w oryginale smyczki). Gitarowy pazur mistrz pokazuje w wirtuozowskiej wizji "Blackbird" natomiast "I Am The Wallrus" pokazuje, że szkoda konsekwencji, tutaj aż prosi sie o to, aby Meola zagrał nam z wsparciem swojej elektroniki. Dla mnie sprawdzianem indywidualności podejścia do betlesowskiej materii jest sposób w jaki wykonawca mierzy się z przecudną balladą "She's Leaving Home". Di Meola postawił na szlachetność gitarowych barw, pięknie nakładając jak malarz pędzlem, kolejne warstwy akompaniamentu i głosu solowego. Bez rewolucji, ale z wielkim smakiem. Jednak jeśli zna się genezę tego albumu, sprawa staje się jasna.

- Jako chłopak zakochany byłem w Beatlesach i dzisiaj ta fascynacja zatacza krąg - zdradza Al Di Meola. Nagrałem album im dedykowany w londyńskim studiu Abbey Road, tam gdzie wszystko się kiedyś rodziło. Mieszkałem obok McCartneya, nawet kiedyś spotkaliśmy się na ulicy, wymieniliśmy ukłony. Poczułem sie wówczas jak nastolatek, cofnąłem do lat młodości. Album nagrywałem w kilku podejściach, dzięki czemu mogłem trochę pooddychać londyńskim powietrzem, poczuć atmosferę studia, przejść po słynnych pasach dla pieszych. Ot, dotknąć historii. Beatlesi to ponad 100 piosenek, standardów muzyki XX wieku, piękne melodie w których za każdym razem kiedy je gram, odkrywam mistrzostwo ukryte w prostocie - zdradza fascynacje mistrz.

Koncert zatytułowany Al Di Meola Plays Beatles and More, co zdradza, że nie tylko zabrzmi muzyka jego idoli, rozpocznie sie o godz. 19

Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie

meolo



12:08, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 listopada 2013
Nowy Czas Komedy - czyli to będzie hit

okokoko

Nowy CZAS KOMEDY

Dwaj ludzie jazzu : fotografik Marek Karewicz oraz publicysta Dionizy Piątkowski przygotowali książkę-album, który jest szczególną impresją oraz biografią jednego z najwybitniejszych, polskich  artystów - Krzysztofa Komedy Trzcińskiego.

 Przez lata zbierałem materiały ikonograficzne dotyczące ruchu jazzowego w Poznaniu - mówi o publikacji jej autor Dionizy Piątkowski, szef Ery Jazzu  - szczególnie interesując się postacią Krzysztofa Komedy-Trzcińskiego. Pierwszą próbą systematyzacji był cykl artykułów, jakie opublikowałem w miesięczniku Nurt. Dotyczyły one przede wszystkim Krzysztofa Komedy. Pozornie praca nad książką mogła wyglądać ( tak to sobie, niestety, wyobrażałem) ,jako próba monograficznej i chronologicznej syntezy. Wnet okazało się jednak, że Czas Komedy" byłby wtedy bliższy zestawieniu dokumentacyjnemu, niż książce o publicystycznym, wspominkowym charakterze. Przeważyła druga koncepcja. Wyszedłem bowiem z założenia, że nawet ulegając pewnym uproszczeniom faktograficznym i płynności chronologicznej, uda mi się przedstawić przede wszystkim istotę tamtych, jazzowych lat. Celowo pominąłem wiele spraw, innym nadałem szerszy wymiar. W opracowaniach typu monograficznego trudno wyzbyć się selekcji. Zrezygnowałem zatem z typowej, faktograficznej prezentacji, starając się nadać wypowiedziom prasowym i dokumentacyjnym cytatom znamiona publicystycznej narracji. Kierowałem się przy tym zasadą, by właśnie cytowana wypowiedź najwierniej oddawała sens poruszanego problemu, prezentowanego epizodu i umiejscawiała go w konkretnym kontekście kulturowym, estetycznym i społecznym. Oparłem się zatem na artykułach publicystycznych, recenzjach, reportażach z prasy poznańskiej i ogólnopolskiej oraz nade wszystko z prasy muzycznej. Starałem się dotrzeć do źródeł i materiałów faktograficznych. Przeprowadziłem liczne i długie rozmowy z tymi wszystkimi, którym hasło  jazz w Poznaniu" nie było obojętne. Tą drogą składam im serdeczne podziękowania. Jest mi tym bardziej miło, że w każdym (!) przypadku spotykałem się z niezwykle przychylnym, serdecznym przyjęciem i każdorazowo otrzymywałem wyczerpujące informacje. Szczególnie ważnymi były impresje Jerzego Miliana, Andrzeja Wróblewskiego  oraz -nieżyjących już dzisiaj - Zofii Komedowej, Aliny Grzewińskiej, Zenobii Trzcińskiej, Ireny Orłowskiej .Poprosiłem wybitnego muzyka amerykańskiego, Dave Brubecka, by napisał garść impresji związanych z jego legendarnym, wtedy i teraz, pobytem w Polsce i w Poznaniu. List Dave Brubecka stanowi specyficzny epilogu tej książki .
Osadzona w realiach lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ,opowiedziana przez najbliższych Komedy, ukazuje niezwykły  fenomen muzyki, kariery oraz osobowości Komedy. Piątkowski dotarł do informacji oraz materiałów ,które  Czas Komedy  uwiarygadniają i ukazują  czas Krzysztofa Trzcińskiego, jako ważny etap kreacji całej polskiej szkoły nowoczesnego jazzu. Niezwykły album dopełniają - wcześniej nie publikowane- fotografie Marka Karewicza, nestora fotografików jazzu, który przepięknie udokumentował swoje spotkania z Komedą , jego muzyką i zespołem w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych. Dopełnieniem albumu jest płyta CD, z unikatowymi nagraniami Sextetu Komedy zrealizowanymi w studio Polskiego Radia  w Poznaniu w latach 1956-57.

diodio

SPOTKANIE AUTORSKIE : czwartek, 5 grudnia  godz.18.oo
Księgarnia Skład Kulturalny, Galeria M/M ul. Św. Marcin 24, Poznań

Więcej: <http://www.gmp.poznan.pl/>
Marek A. Karewicz / Dionizy Piątkowski - CZAS KOMEDY- Oficyna Wydawnicza G & P


17:07, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 listopada 2013
To idzie młodość
Przebojowi, z wizją i do tego nieprzyzwoicie zdolni. Tacy są młodzi jazzmani naszych czasów. Udanie biorą sprawy we własne ręce, nie oglądając się na nic - Piotr Iwicki - Gazeta Polska Codziennie
Muzyka to moja radość - mówi John McLaughlin

shaka

Muzyka to moja radość

John McLaughlin -  Mistrz mówi o przeszłości, dniu dzisiejszym i planach.

Jak to jest, że Europejczyk stoi za tak spektakularnym przedsięwzięciem z kręgu melanżu jazzu i muzyki orientalnej solidnie osadzonej w hinduskiej kulturze?

John McLaughlin: Po pierwsze, muzyka hinduska ma silne powiązanie z jazzem, to improwizacja i ewolucyjny charakter kompozycji. jest szkielet, ustalona forma i wiele, wiele swobody. Natomiast sama kultura - medytacja i joga, które kiedyś mnie zafascynowały okazały się swoistym - przepraszam za uogólnienie - szczęściem w nieszczęściu. Lata 60. minionego wieku były czasem hipisowskiej rewolty. Hipisi zakochali się w hinduistycznych praktykach, jednak wielu nie potrafiło robić tego bez narkotyków. Zamiast pracować nad sobą poszli na skróty. Ja szukałem duchowości i ja odnalazłem. Później przyszły studia i ćwiczenia stricte muzyczne u Raviego Shankara, on też uczył wcześniej George'a Harrisona.

Często mówisz wprost, że jazz to antidotum na wszystko.

Bo tak jest, w muzyce - jazzie wyrażam się artystycznie, w jazzie odnajduję uspokojenie i skupienia. To również przestrzeń, w której wyładowuję swoją energię. I tu też widzę powinowactwo jazzu z muzyka hinduską - ragą, zarówno jazz i jak i muzyka Indii są otwarte na wszystko co przychodzi z zewnątrz, co przenika do tej muzyki. W obu tych gatunkach najważniejsza jest emocja i aspekt chwili.

I trzeba spotkać właściwych ludzi na swojej drodze...

Tak, kiedyś John Coltrane powiedział, że zetknięcie z Hinduizmem było dla niego otwarciem pewnej nowej przestrzeni, odkryciem estetyki dotąd nieznanej. I co istotne, to nie zachwiało kompletnie jego wielkiej wiary w Boga, któremu poświęcił i dedykował swoje arcydzieło - "A Love Supreme".

Koncert w Warszawie i wcześniejszy w Bielsku-Białej, to pożegnanie Shakti z fanami. Mało kto pamięta początki.

Ja i Zakir Hussain - czyli dzisiaj jedyni muzycy z oryginalnego pierwotnego składu - spotkaliśmy się 1969 roku w sklepie muzycznym w Nowym Jorku. Chciałem, aby uczył mnie śpiewu a bardziej chodziło mi o fachową wiedzę o muzyce hinduskiej. Tyle, że i on o tym śpiewaniu też nie miał pojęcia (śmiech). Za to genialnie grał na tabli i do dzisiaj mu to świetnie idzie (śmiech). I tak się zaczęło. W 1971 roku, gdy już założyłem Mahavishnu Orchestra, miałem też wtedy okazję zagrać koncert charytatywny w Los Angeles z Alim Akbarem Khanem, wybitnym specjalistą od gry na sarodzie, typowym instrumencie Indii. I tak przypadek połączył nas w zespół. Występ odbył się w domu Khana – ja grałem na gitarze akustycznej, Zakir na tabli i ten koncert uzmysłowił mi, że chcę grac taką muzykę, mieć taki zespól. Zaprosiłem jeszcze skrzypka  Shankara - a zbieżność nazwisk z Ravim jest przypadkowa. I tak 40 lat temu, powstało Shakti. Zaczęliśmy od małych koncertów i szybko znaleźliśmy własnych fanów, i trwa to do dzisiaj. Żyjemy w wielkiej globalnej wiosce, Shakti też się zmienia, ale muzyka hinduska pozostaje podmiotem. Ale to działa w dwie strony, bo moi przyjaciele uczą się muzyki Zachodu. Żyjemy w globalnej wiosce, a ewolucja Shakti jest niejako odzwierciedleniem przemian na świecie. Oczywiście to muzyka hinduska pozostaje tu w centrum uwagi, kocham ją, poświęciłem większość życia na jej naukę i bardzo ją cenię. co jeszcze? A! dodałem trochę elektroniki do tego co robiliśmy wcześniej. Jak widać, i Shakti nie stoi w miejscu.

Jak się grało z Milesem Davisem na kultowych płytach, gdy ma się za sobą słynny projekt z Paco De Lucią i Alem di Meolą i wiele własnych doskonałych albumów, to w jakim jest się artystycznie miejscu?

Widzę siebie gdzieś w połowie drogi do emerytury (śmiech). A emeryturę spędzę pracowicie - grając. Bo muzyka to całe moje życie i cała moja radość. Mam nadzieję, że to usłyszycie na koncercie.

Rozmawiał: Piotr Iwicki

(wywiad ukazała się w Gazecie Polskiej Codziennie w dniu 19 listopada 2013 roku)

 



11:53, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 listopada 2013
MARK WHITFIELD TRIO
Mark Whitfield - guit James Genus - bass Krzysztof Zawadzki - dr
wtorek, 19 listopada 2013
Aga Zaryan w Jazz Cafe !!! Polecamy!
...Remembering Nina & Abbey...
poniedziałek, 18 listopada 2013
Jazz Jamboree - dla każdego coś fajnego

whi

ledn

szr

sta

neda

mah

17:32, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 listopada 2013
Jesień jazz niesie- pełna wersja publikacji z Gazety Polskiej Codziennie
To tradycja, że jesienne słoty oznaczają dla miłośników jazzu wysyp festiwali. Wraz z nimi do naszego kraju przyjadą gwiazdy gatunku, zapisane w historii swingowania złotymi literami.
czwartek, 07 listopada 2013
Muariolanza - Jazzbient
Zamieszane w tyglu jazzu - nowy album zespołu
środa, 06 listopada 2013
Nowy DownBeat już jest

Issue

15:25, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
JIM BLACK TRIO - Jazz i Okolice
09 listopada 2013 godz. 19:00 Sala Koncertowa przy Zespole Szkół Muzycznych, ul. Wawel 2, Sosnowiec
wtorek, 05 listopada 2013
FRYDERYKI 2014 - można już zgłaszać płyty!
Bieżąca edycja obejmuje wydawnictwa fonograficzne, które ukazały się na rynku między 1 grudnia 2012 roku a 30 listopada 2013 roku.
55 Międzynarodowy Festiwal Jazz Jamboree 2013

Rozkład jazzdy...

17.11.2013r Anna Serafińska Groove Machine

                     Teatr Syrena godz. 20.00

 

19.11.2013r.  Kuba Stankiewicz – KILAR

                       Mazowieckie Centrum Kultury godz. 19.00

 

 

23.11.2013r. Zespól Tymona Tymańskiego, film „Miłość”  reż. Filip Dzierżawski

                      Kino Muranów   godz. 20.30

 

 

26.11.2013r.  MARK WHITFIELD - JAMES GENUS BAND /USA/

                      Sala Koncertowa Palladium  godz. 20.00

 

5.12.2013r.  Michał Kulenty – Paweł Tomaszewski

                     W ramach programu Zamówień Kmpozytorskich Instytutu Muzyki i Tańca

                     Uniwersytet Muzyczny F.Chopina w Warszawie  godz. 19.30

 

6.12.2013r.   Neda and Labutis Jazz Quartet /Litwa/

                       Jazz Club Tygmont  godz. 19.00

 

 

8.12.2013r.  Tree Stones Quartet  /Litwa/

                     Mazowieckie Centrum Kultury  godz.19.00

 

 

14.12.2013r.  KEVIN MAHOGANY /USA/ Quintet

                       Sala Koncertowa Palladium   godz.20.00

 

20.12.2013r. Janusz Szrom i przyjaciele

                         Mazowieckie Centrum Kultury  godz.19.00

 

7, 14, 21 grudnia 2013r. Poranki Jazzowe dla dzieci

                          Kino Muranów   godz. 11.00

 

Imprezy towarzyszące

9.11.2013r. „55 Jazz Jamboree w Legionowie” - Ratusz Legionowski godz.19.00

2.12.2013r. - United States of Beta /premiera płyty/ Palladium godz. 20.00

„This is Jazz” - Wystawa Fotograficzna Marka Karewicza



13:43, jazz-gazeta
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 04 listopada 2013
Warsaw Blues Night

wbn11

52. Warsaw Blues Night

                   Niemal dokładnie 10 lat temu grupka bluesowych zapaleńców podjęła się zadania ożywienia bluesowego życia koncertowego w Warszawie. Nikt wtedy nie przypuszczał, że inicjatywa pod nazwą Warsaw Blues Night przetrwa 10 lat i stanie się jednym z najważniejszych wydarzeń bluesowych w kraju.

         18 listopada 2013  po raz 52. i po raz kolejny w klubie Hybrydy miłośnicy dobrej muzyki będą mieli okazję cieszyć się gośćmi z bluesowego światowego topu. Będzie to wydarzenie bez precedensu w Polsce, jako że na scenie po raz pierwszy w naszym kraju pojawi się projekt Golden State – Lone Star Revue. Jest to unikalny koncept będący muzycznym spotkaniem muzyków reprezentujących dwa amerykańskie stany: Kalifornię i Teksas oraz charakterystyczne dla nich dwa nurty muzyki bluesowej.

Pod nazwą Golden State – Lone Star Revue kryje się pięciu muzyków, z których trzech jest zaliczanych do grona najznamienitszych w historii muzyki bluesowej.

Mark Hummel – wirtuoz harmonijki ustnej i znakomity wokalista jest bez cienia wątpliwości jednym z najbardziej uznanych na świecie przedstawicieli bluesa z Zachodniego Wybrzeża USA, o czym świadczy 5 nominacji do Blues Music Awards w kategorii Instrumentalist-Harmonica. Będąc na scenie od blisko 40 lat, ma w dorobku 16 płyt sygnowanych własnym nazwiskiem i niezliczoną ilość nagrań sesyjnych. W swojej grze łączy harmonijkową tradycję Little Waltera i Sonny Boy Williamsona ze swingowym i jazzowym frazowaniem spod znaku west coast bluesa.

 

Little Charlie Baty to gitarzysta, przez 3 dekady lider Little Charlie & The Nightcats – jednego z najbardziej uznanych zespołów w historii muzyki bluesowej, z którym nagrał 12 albumów dla Alligator Records i był ośmiokrotnie nominowany do Blues Music Awards. Jego znakiem firmowym jest wyjątkowy swingujący, ciepły i wirtuozerski styl gry na gitarze, charakterystyczny dla muzyków z zachodniego wybrzeża.

 

Anson Funderburgh to legendarny mistrz teksańskiej gitary bluesowej, zaliczany do ikon tego stylu. Przez lata zaskarbił sobie szacunek fanów bluesa, a także takich artystów jak: Delbert McClinton, Boz Scaggs, Jimmie i Stevie Ray Vaughan oraz Ronnie Earl, którzy doceniając jego gitarową maestrię, chętnie zapraszali go do swoich projektów. Ma na koncie 26 nominacji oraz 7 statuetek Blues Music Awards (bluesowe Oscary).

Teraz powraca po blisko 10 latach przerwy spowodowanej śmiercią Sama Myersa, z którym przez ponad 20 lat nagrał 12 albumów, stanowiących dziś klasykę gatunku.

Dopełnieniem projektu będzie doświadczona sekcja rytmiczna w składzie:  Wes Starr na perkusji oraz RW Grigsby na basie.

 

Zgodnie z tradycją Warsaw Blues Night obok gwiazdy światowego bluesa na scenie pojawią się także przedstawiciele polskiej sceny bluesowej. Tym razem będzie to Willie Mae Unit.

To akustyczne trio będące owocem pracy muzyków o różnych doświadczeniach i różnej muzycznej wrażliwości, a dla których wspólnym mianownikiem zawsze był blues i amerykański folk.

Akustyczna gitara fingerpicking i silny, bliski estetyce przedwojennych mistrzów bluesa, śpiew współgra z wirtuozerską harmonijką ustną, całości dopełniają gitary rezofoniczne w technikach slide i lap-style. Zespół tworzą: Wojciech Hamkało (śpiew, gitara akustyczna), Roman Badeński (harmonijka ustna) oraz Jędrzej Kubiak (gitary rezofoniczne).

 

 

 

52. Warsaw Blues Night

wystąpią: Golden State – Lone Star Revue (USA), Willie Mae Unit (PL)

kiedy: 18 listopada 2013, godz. 19.00

gdzie: Hybrydy, ul. Złota 7/9

więcej informacji: www.blues.waw.pl

 



12:46, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »