PIOTR IWICKI - niezależny serwis muzyczny - jazz, fusion, blues, jazzrock, koncerty, newsy.
RSS
sobota, 30 stycznia 2010
Lutowy DownBeat w JazzGazecie - Readers Poll 2009

Buddy Guy

Joe Lovano Takes Us Five On The Road
Posted 1/26/2010

Dave Holland Takes New Path To Fans
Posted 1/25/2010

Roditi Writes Big, Thinks Small on New CD
Posted 1/20/2010

Blue Note Changes Leaders
Posted 1/15/2010

Record Producer, Trumpeter Willie Mitchell Dies
Posted 1/6/2010

David Sanborn Releases New Disc, Tours
Posted 1/5/2010

DownBeat Publishes New Book Of Classic Jazz Interviews
Posted 1/5/2010

Maryland's Mid–Atlantic Jazz Festival Announces 2010 Lineup
Posted 1/5/2010

Dee Dee Bridgewater Honors Lady Day
Posted 1/5/2010

Cindy Blackman Honors Tony Williams

 

Following are the winners of the 2009 DownBeat Readers Poll:

Hall of Fame
Freddie Hubbard

Jazz Artist
Sonny Rollins

Jazz Album
Sonny Rollins,
Road Shows, Vol. 1
(Doxy/Emarcy)

Historical Album
Miles Davis,
Kind Of Blue 50th Anniversary Edition
(Columbia/Legacy)

Jazz Group
Pat Metheny Trio

Big Band
Maria Schneider Orchestra

Trumpet
Wynton Marsalis

Trombone
Robin Eubanks

Soprano Saxophone
Wayne Shorter

Alto Saxophone
Kenny Garrett

Tenor Saxophone
Sonny Rollins

Baritone Saxophone
James Carter

Clarinet
Paquito D’Rivera

Flute
Hubert Laws

Acoustic Piano
Herbie Hancock

Organ
Joey DeFrancesco

Electric Keyboard/Synthesizer
Chick Corea

Guitar
Pat Metheny

Acoustic Bass
Christian McBride

Electric Bass
Stanley Clarke

Drums
Jack DeJohnette

Percussion
Poncho Sanchez

Vibes
Gary Burton

Miscellaneous Instrument
Bela Fleck (banjo)

Male Vocalist
Kurt Elling

Female Vocalist
Diana Krall

Composer
Wayne Shorter

Record Label
Blue Note

Blues Artist/Group
B.B. King

Blues Album
B.B. King,
One Kind Favor
(Geffen)

14:13, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 stycznia 2010
Spełniłem swoje dziecięce marzenia -

O swoim najnowszym albumie „Orchestrion” specjalnie dla JazzGazety mówi Pat Metheny. Płyta dzisiaj dociera do wielu fanów na całym świecie. Polska premiera – w poniedziałek 8 lutego.

Pat Metheny Wywiad

Piotr Iwicki: Pozwól że już na wstępie pogratuluję Tobie odwagi i ostatecznego artystycznego sukcesu. „Orchestrion” jeszcze przed premierą sporo namieszał.

Pat Metheny: Miło to słyszeć, podejmując się tego ryzykownego zadania musiałem sobie odpowiedzieć, czy jesteśmy przygotowani na ewentualny niewypał. Taka groźba zawsze wisiała nad tym co robiliśmy. Ja – muzycznie i koncepcyjnie a moi przyjaciele – inżynierowie od strony innowacyjnej. Zajęło nam to wiele, wiele czasu, o pieniądzach wolę nie mówić, ale efekt jest dla mnie w pełni zadowalający.

Jeszcze żaden album jazzowy nie miał tak potężnego wsparcia reklamowego jak twój najnowszy. Twoja wytwórnia wiele zrobiła, aby podgrzewać delikatnie atmosferę, budować napięcie jak u Hitchcocka. Najpierw informacje o rewolucyjnym projekcie, potem pierwsze Twój manifest, zdjęcia, trochę muzyki… Co było kluczowym momentem, najsilniejszym napędem w tej produkcji?

Dziecięca naiwność i wiara w to, że wszystko musi się udać. Wiesz, ten pomysł siedział we mnie od maleńkości. Zainspirował mnie moim potomkowie, którzy wiele wiedzieli o pianolach, mówili mi właśnie o orchestrionach. Dla mnie to były takie piękne, mądre grające potwory, które potrafiły wszystko zagrać. I z tych dziecięcych marzeń zrodził się ten pomysł. Aby jednak marzenia nabrały namacalnej formy, czy jak wolisz, słyszalnej musieliśmy wykonać tytaniczna pracę nad zaprojektowaniem i wykonaniem instrumentów potrzebnych do stworzenia całej tej instalacji. Oczywiście zależał mi na tym, aby samemu „zagrać” album, choć niektóre instrumenty nie są moją specjalnością. Ja nie jestem jak Stevie Wonder, który zagra na wszystkim przez co potrafi zarejestrować komplet instrumentów na albumie. Musiałem szukać pomocy w technologiach.

I po co ta cała skomplikowana instalacja, przecież mogłeś zastosować technikę samplingu, rejestracji w oparciu o biblioteki naturalnych barw i brzmień. Byłoby taniej i szybciej.

I tu sedno sprawy. Mi chodziło o naturalne brzmienia akustycznych instrumentów., Gdy słyszysz wibrafon, gra wibrafon. Podobnie z gitarą, basem, perkusją. Tu chodzi nie tylko obrzmienie ale i typową artykulację, frazowanie. Cały ten czar prawdziwego drewna, skóry, metalu. Nie gigabajtów ale natury.

No właśnie. Gdy oglądam teledyski z realizacji twojego projektu, zastanawiam się nad tym jak niektóre z instrumentów działają. Kto je wymyślił.

U zarania funkcjonowania tego wszystkiego leży formuła działania pianoli, takiego fortepianu sterowanego mechanicznie. Dzisiaj Yamaha produkuje seryjnie takie „coś” oczywiście sterowane elektrycznie. Od tego się dla mnie zaczęło. Fortepian zagrał tak, jak ja chciałem. Potem dochodziły kolejne instrumenty, czyli te zaadoptowane jak perkusja, marimba, wibrafon, dzwonki, gitara, bas elektryczny. Tu trzeba było tylko wynaleźć mechanizmy, które przełożą sygnał z procesora komputerowego, ot nut zapisanych cyfrowo na działanie mechanizmów magnetycznych i pneumatycznych. Pracowało nad tym wielu ludzi w Stanach i Kanadzie. Nie mogę w wielu wypadkach zdradzać detali, bowiem to rodzaj tajemnicy, nasza umowa. Do tego dodaliśmy instrumenty w pełni nowatorskie.

O ile gitara akustyczna czy bas elektryczny grające poprzez sterowane „sztuczne palce” czy wirtualną dłoń szarpiącą struny, to mechaniczny cyrk, ale w tym dobrym słowa znaczeni, nie szukaj – proszę - złej konotacji, to są też instrumenty kompletnie odjechane, Powiedz coś o tych rozświetlających się w czasie gry wielkich butelkach w tle całej instalacji.

To połączenie praw fizyki i mechaniki z pneumatyką. Taki pobrzmiewający fletowo, butelkowo chórek. Miękkie, pastelowe barwy.

Lyle Mays ma takie w keyboardach… Nie było prościej zadzwonić i powiedzieć: Lyle wpadnij na chwilkę…

Lyle ma właśnie zsamplowane barwy wygrywane na butelkach z wodą. Czyli dokładnie odwrotnie niż ja. Po co więc grać czymś co jest odtworzone z pamięci syntezatora zamiast po prostu zagrać „tym czymś”? I to jest właśnie główny powód stworzenia mojego orchestrionu.

orche

A te cztery wertykalne słupki grające czymś na podobieństwo ludzkiego głosu i twojej gitary syntezatorowej?

To wymysł jednego z wynalazców instrumentów  Chicago. Nieprawdopodobne możliwości artykulacyjne, niemal jak ludzki głos, myślę, że może to być jeden z elementów mojej instalacji, tych nowych, wymyślonych, który może zaistnieć kiedyś na muzycznym rynku jako nowy instrument. Dla mnie rewelacja. Zobaczycie sami.

Wiem, już niebawem ruszasz w trasę koncertową. Zaczynasz od Europy, w Polsce będziesz na przełomie lutego i marca. Zdradź, co zagrasz, płyta ma tylko 50minut muzyki, co dalej, zwykle grywasz dwie godziny bądź więcej.

To będą niespodzianki. Nic nie zdradzę.

Czyli co, stare twoje hity w aranżacji na orchestrion?

Ale jesteś niecierpliwy! Jak chcesz to uchylę rąbka tajemnicy. To co jest nagrane na płycie to tyko taka „zajawka”, sygnał, co potrafi ta instalacja. Pokazuję możliwości tej technologii, połączenia myśli muzyka i inżyniera. Nie zdziw się, gdy usłyszysz całkiem nowe rzeczy. A czy te starsze też? Poczekaj, zobaczysz.Uwielbiam polska publicznośc, w wielu wywiadach mówię, że to jedna z najlepszych na świecie. Iwęc czy sądzisz, że chciałby ją kiedykolwiek zawieść (śmiech).

Dwadzieścia lat temu z okładem przyjechał do nas Joe Zawinul i wykonał technologiczne samobójstwo na scenie Sali kongresowej, kiedy cała wielka instalacja odmówiła posłuszeństwa, no może z wyjątkiem dwóch czy trzech na kilkanaście klawiatur.

(śmiech) Rozumiem podtekst w tym co mówisz. Tak, to będzie wielkie logistyczne wyzwanie. Budowanie całej tej instalacji każdego dnia od podstaw i rozbieranie to wyzwanie nie tylko dla mnie, ale przede wszystkim dla samych instrumentów. Mam nadzieję , że wytrzymają podróż. Oczywiście zawsze jest ryzyko, że coś nie zadziała. Ale robimy wszystko, aby minimalizować takie niespodzianki.

To co robisz wygląda fajnie z bliska, gdy kamera stoi obok Ciebie, instrumentów, całej tej szatańskiej instalacji. Czy na scenie będzie telebim?

Nie, chyba nie, ale nic nie jest przesądzone. Musimy szukać oszczędności, a takie instalacje wizyjne jak na Rolling Stonesach tu nie wchodzą w grę. Ale wzbudziłeś we mnie wątpliwość. Musze sam sobie udzielić odpowiedzi. Masz rację, to może być ważny aspekt – widzieć jak to działa. Ale gdy nie będzie obrazu słuchacze skupią się na muzyce… Może to lepsze. Jeszcze sam nie wiem.

No to trzymam kciuki zarówno za album, który dzisiaj dociera do fanów w wielu zakątkach świata, a my w Polsce oficjalnie posłuchamy go w poniedziałek, trzymam też kciuki za sukces całej tej instalacji „w podróży”. Nich zadziała na sto procent. Do zobaczenia w Polsce.

Rozmawiał: Piotr Iwicki - JazzGazeta

11:51, jazz-gazeta
Link Komentarze (3) »
Bardzo energetyczny duet
czyli Mateusz Kołakowski/Dave Liebman i ich album Live at Jazz Standard
wtorek, 26 stycznia 2010
Leonard Cohen we Katowicach

... czyli nie samym jazzem człowiek żyje!

 

Leonard Cohen

Z prawdziwą radości informuję szanownych Czytelników, że 21 marca 2010 roku w katowickim Spodku odbędzie się jedyny w Polsce koncert Leonarda Cohena. Od poniedziałku trwa już sprzedaż biletów na to niezwykłe wydarzenie.

Deutsche Bank Invites Leonard Cohen World tour 2010

Artyście towarzyszy 9-osobowy zespół muzyków z różnych krajów (m.in. hiszpański wirtuoz egzotycznych instrumentów strunowych, Javier Mas). Trio wokalne prowadzi Sharon Robinson, współpracująca z Cohenem od wielu lat – to jej kompozycje do jego wierszy złożyły się na popularny album TEN NEW SONGS (m.in. przebój In My Secret Life) z 2001 roku. Repertuar koncertu stanowi retrospekcję wszystkich najważniejszych okresów w karierze kanadyjskiego barda, ze szczególnym miejscem piosenek z lat 80. i 90. Koncerty otwiera Dance Me To The End Of Love.

 

Koncert trwa 3 godziny z jedną przerwą.

 

Piosenki wykonywane na większości koncertów podczas „World Tour 2008-10” (często jednak zdarzają się niespodzianki i repertuar zmienia się co wieczór):

 

Suzanne, Bird On The Wire, Who By Fire, The Gypsy’s Wife,

Dance Me To The End Of Love, Heart With No Companion, Hallelujah,

First We Take Manhattan, Ain't No Cure For Love, Everybody Knows, I'm Your Man, Take This Waltz, Tower Of Song, The Future, Waiting For The Miracle, Democracy, Closing Time, Anthem, In My Secret Life, Boogie Street  (oraz wiele innych)

 

Skład zespołu:

 

Leonard Cohen – śpiew, gitara akustyczna, instrumenty klawiszowe

 

Roscoe Back – kierownik muzyczny, kontrabas, 5-strunowa gitara basowa, śpiew

Dino Soldo – saksofony, elektroniczne instrumenty dęte, harmonijka, śpiew

Neil Larsen – organy Hammonda, instrumenty klawiszowe

Javier Mas – bandurria, archilaud, gitary akustyczne

Bob Metzger – gitary elektryczne

Rafael Gayol – perkusja

 

The Webb Sisters – śpiew, harfa celtycka, gitary

Sharon Robinson  – śpiew (duety)

 

LEONARD COHEN

 

Pochodzi z zamożnej, żydowskiej rodziny o rodowodzie litewskim i tradycjach rabinicznych. Absolwent wydziału humanistycznego Uniwersytetu McGill w rodzinnym mieście, gdzie debiutował też jako poeta. Tworząc poza ówczesnymi nurtami poezji amerykańskiej, nawiązywał jednak do tradycji beatników, recytując wiersze przy akompaniamencie zespołu jazzowego. Szukając inspiracji głównie w kulturze śródziemnomorskiej wyjechał do Grecji, gdzie spędził kilka lat na wyspie Hydra. Tam tworzył swoje najbardziej znane dzieła , m.in. powieść „Piękni przegrani” (Beautiful Losers) oraz klasyczną piosenkę „Ptak na drucie” (Bird On A Wire). Często zmieniał miejsce zamieszkania: Londyn, Nowy Jork, Hydra, Nashville, Bombaj, Los Angeles. „Jestem hotelem” – powie o sobie po latach. Niestały w związkach z kobietami wsławił się głośnymi romansami z piosenkarkami: Judy Collins, Joni Mitchell, Nico oraz Janis Joplin (tę ostatnią upamiętnił w utworze Chelsea Hotel #2). Podczas wojny żydowsko-arabskiej w 1973 roku występował solo z gitarą przed oddziałami izraelskimi, w intencji podniesienia morale żołnierzy.

Jego występom w Polsce w 1985 towarzyszyła atmosfera politycznej sensacji, którą – skrępowany i zaskoczony – skutecznie wygaszał. Przez lata związany z buddyjskim klasztorem zen na górze Mount Baldy pod Los Angeles znalazł wreszcie spokój ducha i uwolnił się od dręczących go przez całe życie ataków depresji. Przebywał tam pod imieniem Jikan, co znaczy „Cichy”. Po opuszczeniu klasztoru wydał – we współpracy autorskiej z Sharon Robinson – album TEN NEW SONGS , czyli… „Dziesięć nowych piosenek”. Pomimo światowego sukcesu płyty Cohen nie dał się namówić na występy publiczne. Wrócił do domu w Los Angeles i odbył kilka egzotycznych podróży, m.in. do Indii. Rok 2002 przyniósł kompilację THE ESSENTIAL LEONARD COHEN – wyboru nagrań dokonał sam artysta. W 2003 roku Cohen otrzymał medal „The Order of Canada”, najwyższe odznaczenie państwowe Kanady. Nad nowym albumem, DEAR HEATHER, pieśniarz pracował w domu z m.in. Sharon Robinson i Anjani Thomas. Wielkim ciosem dla artysty było odkrycie, że zrujnowali go nieuczciwi doradcy finansowi. Ale nadal nie planował trasy koncertowej. Jego nieznanych wierszy słuchaliśmy najpierw w wykonaniu Anjani Thomas, która nagrała teksty swojego życiowego partnera na autorskim albumie solowym BLUE ALERT (produkowanym przez LC). Podczas trasy promocyjnej artyści odwiedzili Polskę – na koncercie Anjani w radiowej „Trójce” Cohen wystąpił w dwóch piosenkach, robiąc wyjątek dla polskiej publiczności (to była promocja płyty Anjani i on sam unikał publicznych występów). Wielkim powodzeniem cieszy się film dokumentalny „I’m Your Man” (2005) oraz soundtrack z koncertu, na którym piosenki Cohena wykonywała plejada młodych artystów. On sam zrobił fanom niespodziankę, nagrywając na potrzeby albumu nową wersję utworu Hallelujah w duecie z irlandzkim zespołem rockowym U2. Najnowsze wiersze oraz fragmenty prozy poetyckiej Leonarda Cohena ukazały się w 2006 roku w bogato ilustrowanej przez samego autora książce „The Book Of Longing” (Księga  tęsknoty –  polskie wydanie nakładem wydawnictwa REBIS w przekładzie Daniela Wyszogrodzkiego). Album z premierowym materiałem spodziewany jest jeszcze w 2010 roku. Koncert z obecnego tournee – LIVE IN LONDON – ukazał się niedawno w wydaniu 2CD i DVD.

 

 

 

1934   Leonard Norman Cohen przychodzi na świat w Montrealu (21 września)

1949   zaczyna czytać wiersze Lorki i poznaje kanadyjskiego poetę Irvinga Laytona

1950   latem tego roku zaczyna pisać (początkowo wiersze, następnie piosenki)

1951   rozpoczyna studia humanistyczne na uniwersytecie McGill w Montealu

1953   debiut: pierwsza publikacja wiersza w efemerycznym magazynie literackim

1954   zacieśnia – na resztę życia – więzy przyjaźni z poetą Irvingiem Laytonem

1955   kończy studia z prestiżową Nagrodą Literacką Fundacji MacNaughtona

1956   ukazuje się debiutancki tomik wierszy Let Us Compare Mythologies

1957   w czasie studiów na nowojorskiej Columbii pisze „do szuflady” powieść

1958   nieudana próba kariery handlowca w rodzinnym interesie odzieżowym

1959   zdobywa stypendium rządu kanadyjskiego i przeprowadza się do Londynu

1960   przenosi się z Londynu na grecką wyspę Hydra, gdzie wkrótce kupuje dom

1961   wyjeżdża na Kubę, w Kanadzie zaś publikuje tomik The Spice-Box Of Earth

1963   po powrocie na Hydrę publikuje debiutancką powieść The Favorite Game

1964   publikacja tomu Flowers For Hitler oraz nagroda literacka za „Ulubioną grę”

1965   premiera filmu dokumentalnego Ladies & Gentlemen… Mr. Leonard Cohen

1966   ukazuje się powieść Beautiful Losers i tomik wierszy Parasites Of Heaven

1967   debiut piosenkarski na koncercie Judy Collins w nowojorskim Town Hall

1968   debiut płytowy dla Columbii i poznanie Joshu Sasaki Roshi (mistrza zen)

1969   Cohen odrzuca nagrodę literacką za wybór Selected Poems 1956-1968

1970   pierwsza trasa koncertowa po Europie (siedem występów z zespołem)

1971   udział w soundtracku do filmu Roberta Altmana „McCabe & Mrs. Miller”

1972   ukazuje się kolejny tomik nowych wierszy, zatytułowany Energy Of Slaves

1973   dwumiesięczne solowe występy dla podtrzymania morale żołnierzy w Izraelu

1975   szóstą płytą długogrającą Cohena jest składanka The Best Of Leonard Cohen

1977   ukazuje się album Death Of A Ladies’ Man w kooperacji z Philem Spectorem

1978   ukazuje się tomik Death Of A Lady’s Man (zwraca uwagę zmiana w tytule)

1979   ukazuje się album Recent Songs (nagrany m.in. z muzykami ormiańskimi)

1984   Book Of Mercy (najbardziej mistyczny tomik poezji w twórczości Cohena)

1985   album Various Positions nie ukazuje się w USA (za to jest hitem w Europie)

1985   podczas europejskiej trasy koncertowej Cohen daje cztery występy w Polsce

1988   album I’m Your Man i nowy etap w karierze „barda, który odłożył gitarę”

1991   najwyższe uznanie władz kanadyjskich: Cohen otrzymuje ‘Order Of Canada’

1992   premierę płyty The Future poprzedza doktorat honorowy Uniwersytetu McGill

1993   szeroki wybór twórczości, czyli Stranger Music: Selected Poems And Songs

1996   artysta zostaje buddyjskim mnichem i przyjmuje imię Jikan (to znaczy  „Cichy”)

1997   Cohen świętuje w Montrealu 85 urodziny swego przyjaciela, Irvinga Laytona

2000   późna premiera albumu z zapisem znakomitej trasy koncertowej z 1979 roku

2001   „Dziesięć nowych piosenek” (czyli premiera nowego albumu Ten New Songs)

2002   ukazuje się kompilacja The Essential Leonard Cohen (2CD) – wybór artysty

2004   premiera albumu z nowym materiałem, Dear Heather (12 piosenek + bonus)

2005   artysta dowiaduje się, że zrujnowali go doszczętnie nieuczciwi doradcy finansowi

2005   film dokumentalny oraz sountrack I’m Your Man (m.in. LC w duecie z grupą U2)

2006   premiera solowego albumu Anjani Blue Alert z jej muzyką do tekstów Cohena

2006   premiera najnowszej książki poetyckiej Book of Longing („Księga tęsknoty”)

2007   artysta odwiedza Polskę w ramach promocji płyty Anjani – występ w „Trójce”

2007   Philip Glass nagrywa własną symfoniczną kompozycję Book of Longing wg LC

2008   w maju rozpoczyna się w Kanadzie pierwsze tournee Cohena od 1993 roku

2008   Leonard Cohen entuzjastycznie przyjmowany na koncertach w Europie

2008   artysta daje dwa koncerty w Polsce – we Wrocławiu oraz w Warszawie

2009   wielka trasa światowa kontynuowana w Australii, Nowej Zelandii i Izraelu

2009   pierwsze od 15 lat występy w USA (m.in. Madison Square Garden w Nowym Jorku)

2009   pierwszy raz ukazuje się płyta i film z koncertu LC na festiwalu Isle Of Wight 1970

2010   18 marca LC występuje w Moskwie na Kremlu (w sali Pałacu Zjazdów)

DYSKOGRAFIA

 

SONGS OF LEONARD COHEN (1968)

SONGS FROM A ROOM (1969)

SONGS OF LOVE AND HATE (1971)

LIVE SONGS (1973)

NEW SKIN FOR THE OLD CEREMONY (1974)

THE BEST OF/GREATEST HITS (1975)

DEATH OF A LADIES’ MAN (1977)

RECENT SONGS (1979)

VARIOUS POSITIONS (1985)

I’M YOUR MAN (1988)

THE FUTURE (1992)

COHEN LIVE (1994)

MORES BEST OF (1997)

FIELD COMMANDER COHEN: TOUR OF 1979 (2000)

TEN NEW SONGS (2001)

THE ESSENTIAL LEONARD COHEN (2002)

DEAR HEATHER (2004)

LIVE IN LONDON (CD/DVD, 2009)

LIVE AT THE ISLE OF WIGHT 1970 (CD/DVD, 2009)

22:44, jazz-gazeta
Link Komentarze (3) »
niedziela, 24 stycznia 2010
ERA JAZZU - Mari Boine w Polsce!
Dla mnie chyba pierwsza wielka niespodzianka tego roku. Moja ulubiona artystka, dumna Sami Woman, genialna orędowniczka śpiewów Laponii wystąpi w Warszawie.
Pat Metheny zdradza sekrety...
... czyli mistrz opowiada o swoim Orchestrionie. Klikając na pytanie można posłuchać szefa opowiadającego o całym projekcie. Zobacz też kiedy i gdzie zagra Pat.
piątek, 22 stycznia 2010
The Melody Makers - Swinging & Dancing
Rusza Era Jazzu
środa, 20 stycznia 2010
Wielki sukces Polaków - Village Voice
Tylko dwie płyty z udziałem polskich muzyków zagościły (po zsumowaniu głosów wszystkich krytyków) na liście najlepszych płyt za rok 2009 - Critics Poll 2009. Aby znaleźć się na liście trzeba było otrzymać w sumie minimum 10 punktów. Jakie dostały.... czytaj dalej.
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Krzysztof Machowina i Made In Chicago

Zaprzyjaźniony z JazzGazetą fotografik, ceniony atchiwista jazowych wydarzeń, przesłał nam ponad pół setki fotogramów z ostatniej edycji poznańskiego festiwalu. Tutaj klika wybra.

Fot. Krzysztof Machowina

Hamid Drake

HAMID DRAKE

Mwata Bowden

MWATA BOWDEN

Ernie Adams

ERNIE ADAMS

INDIGO TRIO

INDIGO TRIO


IKE JACKSON

IKE JACKSON

16:11, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 stycznia 2010
Jazz Raz Po Raz
Popularny festiwal niebawem rusza w kolejny sezon jazzowych podróży po Polsce. Jego szefowa, Agnieszka Kloryga zdradziła plany na luty i marzec
środa, 13 stycznia 2010
Laureaci konkursu z Patem w roli głównej, czyli struny jadą do...

Zgodnie z wcześniejszym anonsem, podaję nazwiska laureatów naszego zakręconego konkursu w którym pytałem "czym to się je" publikując jednocześnie fragment okładki najnowszej płyty Pata Metheny. Oczywiście chodziło o album „Orchestrion”. Dotarcie do wiedzy tajemnej nie było zbyt trudne, bowiem o tym niecodziennym dziele Pata pisałem już sporo wcześniej, jednak jak wygląda cała instalacje, dowiedzieliśmy się całkiem niedawno. A jak gra, dopiero przed kilkoma dniami. Jednym słowem, zwycięzcami są:

Panowie: Tomasz Pik, Krzysztof Gawron i Marek Oświęcimski

oraz

Pani Małgorzata pisząca spod adresu zawierającego taki nick „mariozaw”.

Wszystkich proszę o przesłanie adresów pocztowych na e-mail:

piotr.iwicki@gazeta.pl

Nagrody (czy raczej upominki) prześlę pocztą.

A jakie nagrody? Zaskakujące.

Kto pamięta naszą letnią licytację na rzecz wsparcia operacji Pauliny Pruskiej, ten wie, że „poszły” na niej trzy struny z kompletu tych, na których Pat zagrał w Warszawie „Antonię”. Owe trzy struny były zapakowane w etui D’addario i opatrzone autografem mistrza. A jak wiadomo, komplet to… sześć strun. Niestety, każda już bez etui i autografu, ale jednak struna samego PATA!!!

Takie struny otrzymują Panowie – laureaci.

Natomiast nasza „rodzynkowa” – Pani Małogorzata – kostkę Pata – Planete Waves - 46 mm 18” – oczywiście zgraną przez „Metenkę” na koncercie w Warszawie.

Wszystko wyślę po otrzymaniu adresów i... moim powrocie z koncertów we Francji. Jeszcze w styczniu!!!

Gratulacje i pozdrawiam, a wszystkim którzy wzięli udział w konkursie dziękuję za czujność. Następnym razem na pewno się uda. Tym razem decydowała kolejność zgłoszeń i poprawność odpowiedzi . A następnym? zobaczymy

 

10:23, jazz-gazeta
Link Komentarze (1) »
Jazzowe kolędowanie w Jazzowni - Nahorny & Loebl
Kolędy i wszelkiej maści "christamsy" zawsze były wdzięcznym materiałem do jazzowych harców. Ale niewielu artystom udało się wyskoczyć z zaklętego kręgu okolicznościowego muzykowania w rejony jazzu-sztuki. To bezsprzecznie dotyczy naszego Włodka Nahornego. Okazja, aby posłuchać jego wizji bożonarodzeniowych tematów już w niedziele.
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Pat Metheny i jego Orchestrion

Pat Metheny & Orchestrion

 

Cóż, nasz JazzGazetowy konkurs za nami, niebawem podamy listę laureatów. Tutaj niespodzianka dla wszystkich Czytelników, ot nie tylko fajna fotka mistrza ale i odrobina muzyki z filmikiem :-)

Premiera "Orchestrionu" już 26 stycznia a polskie koncerty - w marcu.

JAK TO DZIAŁA (kliknij)

 

PAT METHENY RADIO

 

10:53, jazz-gazeta
Link Komentarze (3) »
sobota, 09 stycznia 2010
Koncerty, koncerty, koncerty (ze znakiem jakości JazzGazety)
Marcin Wasilewski, Kasia Groniec, Dorota Miśkiewicz, Kucz / Kulka
środa, 06 stycznia 2010
JazzGazeta czyli konkurs totalnie odjechany

Szanowni Czytelnicy mojego skromnego acz niezależnego serwisiku jazzowego.

Poniżej zamieszczam zdjęcie czegoś baaaardzo dziwnego i zdradzam, że nie jest to pokój szalonego muzyka czy outlet z instrumentami muzycznymi. No właśnie, skoro nie jest tym co wymieniłem, to z czym mamy do czynienia?

Czas start, na odpowiedź czekam pod dresem e-mailowym piotr.iwicki@gazeta.pl

Oczywiście będą nagrody.

 

konkursowe

14:32, jazz-gazeta
Link Komentarze (3) »
Styczniowy DownBeat już w JazzGazecie
JANUARY 2009 News I Current I Archives I Artists I Education I Subscribe

The January issue of DownBeat is on newsstands now, which features the Best CDs of the 2000s on the cover. With a new decade dawning, DownBeat looks back at the top recordings and pervasive music-industry trends of the last 10 years. Our retrospective study includes a complete listing of all the 5-star and 4.5-star reviews published in these pages since the turn of the century.

This issue of DownBeat also features insightful articles on why jazz CDs still matter in the age of the download, recent trends in the reissues market, the new role of recorded music and the convergence of jazz-informed musicians from around the world.


Why Jazz CDs Still Matter
History Repackaged
The New Digital Order
A Grand Convergence

 

 

Jak

10:28, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 stycznia 2010
James Carter i Sinfonia Varsovia - sensacyjne wspólne nagrnie

Jubileuszowy, 25 rok istnienia, Orkiestra Sinfonia Varsovia zakończyła nagraniem dla firmy Universal Music Koncertu saksofonowego Roberta Sierry z wybitnym amerykańskim saksofonistą – Jamesem Carterem - zdradza JazzGazecie zespół SV.

James Carter

Oprócz wspaniałych przeżyć artystycznych, kolaboracji z wybitnymi artystami światowego formatu (Martha Argerich, Anne-Sophie Mutter, Piotr Anderszewski, Nelson Goerner czy Michie Koyama), obecności na renomowanych festiwalach (La Folle Journée Nantes, Bilbao, Tokio, Chopin i jego Europa, Festiwale Beethovenowskie w Bonn i w Warszawie itd.), rok 2009 zaznaczył się w historii zespołu jako wyjątkowy dzięki decyzji władz Warszawy, które zakupiły z przeznaczeniem na siedzibę orkiestry kompleks budynków przy ulicy Grochowskiej 272. Mimo że zespół jeszcze nie przeprowadził się do nowych budynków, zagrał tam już kilka koncertów – w czerwcu oraz we wrześniu, podczas festiwalu Sinfonia Varsovia Swojemu Miastu. A 2010 rok rozpocznie się dla orkiestry niezwykle pracowicie – nagraniem płyty ze swoim Dyrektorem Muzycznym – Marciem Minkowskim dla francuskiej firmy Naïve. Będzie to pierwszy wspólny projekt płytowy, w którym weźmie także udział wybitna, młoda, rosyjska śpiewaczka – Julia Lezhneva. W programie znajdą się uwertury i arie z oper Rossiniego. Artyści zaprezentują się warszawskiej publiczności podczas koncertu 9 stycznia o godzinie 19.00 w Studiu im. Witolda Lutosławskiego.

Żegnając Stary Rok i witając Nowy, w imieniu całego zespołu, życzę najwyższej jakości przeżyć artystycznych i wszelkiej pomyślności.

 

Serdecznie pozdrawiamy Jazz Gazetę i jej czytelników. Sinfonia Varsovia

16:50, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 stycznia 2010
Wiekoorkiestrowy finał minionego roku

Dwa koncerty, trzy wokalistki, kilkunastu muzyków oraz liczne swiatowe hity Tego wszystkiego mogli doświadczyć widzowie, którzy zgromadzili się w Sali Kongresowej na jedynym występie brytyjskiej orkiestry BBC Big Band.

BBC Big Band

fot: Piotr Iwicki

Brytyjska orkiestra pod batutą Barrego Forgie  wykonała  światowe przeboje (nie tylko standardy jazzu) w zachwycających aranżacjach. Na scenie zabrzmiały takie hity jak: Diamonds Are a Girl’s Best Friend, Sing Sing Sing i Love for Sale ale i medley tematów Bondowskich:  Dimonds Are Forever, Goldfinger i Goldeneye.

Muzyczną ozdobą koncertów były występy polskich wokalistek, które wspólnie z BBC Big Band przygotowały specjalnie na ten jedyny wieczór bardzo osobisty program. W pierwszej części każdego koncertu wystąpiła Monika Dryl, która zachwyciła publiczność charyzmatycznym wykonaniem m.in. takich utworów jak Do You Believe, Natural Woman i premierowym medleyem - Dziwny Jest ten Świat i Man’s World. Innym polskim akcentem jej wystepu był utwór zespołu Bajm - Płynie w nas gorąca krew.

Cóż, nie ukrywam, popis tej wielce obiecującej wokalistki był najmocniejszym punktem koncertu.To wielki talent, zaś aparycja wokalistki to jej kolejny atut. Zobaczcie sami...

monika dryl

MONIKA DRYL fot. Piotr Iwicki

 

Zaskoczyła mnie natomiast spadkiem formy Edyta Górniak. Jej głos nie miał tej siło co kiedyś a interpretacje standardów zdujmiały ledwo co poprawnością. Niestety, w tych opiniach nie byłem odosobniony. Słabszy dzień? Może. Oby ostatni.ed

Edyta Górniak by: Piotr Iwicki

Edyta Górniak  wykonała standardy Can’t Buy Me Love, Sway oraz Every Time We Say Goodbye - co podaję z dziennikarskiego obowiązku.

A jak wypadł BBC Big Band?

Cóż, nie jest to światowa pierwsza liga. Całkiem ciekawe zgranie sekcji drewna, kilka przebłysków wirtuozerii solistów i istotne wpadki (ba! nawet błędy w wykonaniu zapisanego w nutach materiału!). Mógłbym tutaj napisać, że mamy lepsze w Polsce orkiestry, że Anglicy prezentują poziom, który zachwycał może dwie bądź trzy dekady wstecz. I to w dodatku mało wybrednych jazz-fanów. Ale czy to ważne, skoro publiczności się podobało? A wszak koncert był dla publiczności sylwestrowej a nie dla koneserów…

Piotr Iwicki

20:23, jazz-gazeta
Link Dodaj komentarz »