PIOTR IWICKI - niezależny serwis muzyczny - jazz, fusion, blues, jazzrock, koncerty, newsy.
Blog > Komentarze do wpisu
Leszek Możdzer - Earth Particles

moz

Album "Earth Particles” Leszka Możdżera, to krążek tyle samo intrygujący co  chwilami szokujący. O to polski wirtuoz fortepianu przestroił instrument do poziomu, w jakim grywali mistrzowie późnego Baroku (a=432) i wraz z wyborną orkiestrą specjalizującą się w podbudowanym wiedzą historyczną, interpretowaniu muzyki klasycznej, nagrał 10 miniatur. O idei projektu, wspólnocie muzykowani  najlepiej opowiada sam lider:

- Oto nagle znalazłem się wśród ludzi bardzo podobnych do mnie. Ludzi, którzy szczerze szukają piękna i prawdziwie kochają muzykę. Podczas prób okazało się, że każdy dźwięk ma znaczenie, każda kolejna sekunda kompozycji odsłaniała się przed nami powodując wybuchy naturalnej radości. Dyskutowaliśmy nad każdym fragmentem, by potem i tak wykonać go zupełnie inaczej niż się umówiliśmy. Pramagia muzyki podpowiadała nam kolejne rozwiązania tak sugestywnie, że nawet dyskusje przestały nam być potrzebne. Po prostu graliśmy i uśmiechaliśmy się, uśmiechaliśmy się i graliśmy jeszcze raz. Nurt muzyki porywał nas, pomysły pojawiały się nagle, ale w sposób oczywisty, a radość stawała się integralną częścią kompozycji – zdradza Możdżer.

Kto zna muzyczne wycieczki Możdżera do świata muzyki poważnej, ten wie, że dla wieloletniego filara legendarnej formacji Miłość, nie ma rzeczy niemożliwych. Wystarczy mu postawić książkę telefoniczną a wyimprowizuje nam na jej temat, piękne dźwiękowe światy. Jak dodamy do niej drugą, będzie symfonia albo koncert na fortepian. Stąd raz jest tutaj coś z klimatów Michaela Nymana („Invocation”) kiedy indziej mamy utrzymane w duchu Orientu zabawy z rytmem i melodyką („Sashwatha”). Gdy trzeba, Możdżer preparuje swój instrument, czyniąc zeń hybrydę fortepianu i perkusji, kiedy indziej włącza syntezatory. Delikatnie, gdzieś w odległym tle. Ale Możdżer to również artysta o dużym poczuciu humoru i pomysłowości, czego dowodem jest finałowe „Mozart Kugel”. O co chodzi? Nie zdradzam. Krótko mówiąc: po płytę marsz.

Piotr Iwicki



wtorek, 20 marca 2018, jazz-gazeta

Polecane wpisy