PIOTR IWICKI - niezależny serwis muzyczny - jazz, fusion, blues, jazzrock, koncerty, newsy.
Blog > Komentarze do wpisu
Włodek Pawlik - Night in Calisia
Dokładnie 17 lat od premiery znakomitego albumu "Turtles" i na fali świetnych recenzji ostatniego ich albumu "Tykocin" Włodek Pawlik, nasz wybitny jazzman, kompozytor i producent wszedł ponownie do studia z słynnym Amerykaninem Randy Breckerem.

Wraz z trębaczem, wielokrotnym zdobywcom nagrody Grammy i orkiestrą Filharmonii Kaliskiej nagrał album "Night in Calisia". Album wspaniały.- 6 kompozycji pod wspólnym tytułem „Night In Calisia” napisałem 2 lata temu na zamówienie Miasta Kalisza w związku z obchodami 1850-lecia jego powstania - zdradza pianista. Adam Klocek, szef tamtejszych Filharmoników bardzo chciał, aby zaprosić do tego projektu Breckera, będąc pod wielkim wrażeniem CD „Tykocin”. Miałem trochę wątpliwości, czy zdołam oderwać się mentalnie i estetycznie od idei , którymi wypełniłem tamtą muzykę . Ale po krótkim namyśle, zdecydowałem się na poświęcenie około 2 miesięcy czasu na napisanie tego dzieła. Potem było wysłanie nut do Randy'ego i koncert premierowy w Kaliszu w czerwcu 2010 roku, poprzedzony kilkoma dniami intensywnych prób w pełnym składzie. I wreszcie nagranie. Efekt otrzymujecie Państwo na tej płycie - dodaje jazzman.
A ja śmiało dodaję, płycie niezwykłej, bowiem zarówno pod względem rozmachu, wielkości produkcji jak i wartości czysto artystycznych, to majstersztyk. Dynamiczny początek - kompozycja "Night in Calisia" podobnie jak bardzo stylowa "Amber Road" wprowadzając nas w estetykę wypracowaną w stuletniej historii jazzu, świat pięknego łączenia klasycznej orkiestry symfonicznej z jazzowym combo. I to combo "z górnej półki" bowiem obok liderów grają nam Czarek Konrad, perkusista od lat uznawany przez najlepszego w Polsce oraz Paweł Pańta, kontrabasista już świetnie zadomowiony w gronie najwybitniejszych speców tego instrumentu. Solo tego ostatniego w "Amber Road" pokazuje, że nie z jednego pieca chleb jadł. Natomiast ja wręcz uwielbiam zmysłowe "Follow the Stars", tutaj słychać znakomitość warsztatu Pawlika w sposób wręcz spektakularny. zarówno tutaj jak i w pozostałych kompozycjach wszystkie improwizacje jazzmanów poparte skrzętnie zapisanymi w nutach partiami orkiestry to jazz najwyższej światowej marki. A nas może tylko cieszyć, że to jazz który wychodzi z Polski, kontynuując nasz romantyczny słowiański zaśpiew i dobrą markę na jaką zapracowały onegdaj dzieła Komedy i Seiferta. Aż chce sie krzyknąć: dobre bo polskie!
Piotr Iwicki


wtorek, 25 grudnia 2012, jazz-gazeta

Polecane wpisy