PIOTR IWICKI - niezależny serwis muzyczny - jazz, fusion, blues, jazzrock, koncerty, newsy.
Blog > Komentarze do wpisu
Breathing Space, czyli jak można ukraść komuś show (nieświadomie)
Niezwykle sympatyczną rzeczą są płyty dodawane do gazet w formie prezentu czy samoistnej atrakcji. Na tym tle magazyn Jazz Forum odgrywa rolę trudną do przecenienia. Albumy mając małe szanse na zaistnienie w formalnym obiegu dystrybucyjnym trafiają wprost do rąk ludzi nieprzypadkowych, a to daje szansę na zapoznanie z nowymi twarzami, projektami, brzmieniami

space

Z ostatnim numerem do rąk czytelników trafia krążek Julii Sawickiej „Breathing Space”. Nieskomplikowane jazzowe śpiewanie „zasłuchane” w dokonania Patrici Barber, Stacey Kent czy naszej Agi Zaryan. Dlaczego więc o płycie piszę, skoro nie robiłem tego wcześniej w wypadku jazzforumowych wydawnictw CD? Z dwóch powodów.

Po pierwsze – kiedyś czas zacząć. Po drugie -  „Breathing Space” to przykład wręcz akademicki na to, jak nieświadomie bohaterem albumu może zostać ktoś inny niż lider (w tym wypadku liderka). Kunszt Julii Sawickiej można ocenić na więcej niż poprawny. To jazz bez wydumania, bez ambicji na przetaczanie gatunku na nowe tory. Solidne wsparcie seksji rytmicznej… Nienaganna intonacja, lekkie, swobodne frazowanie (no może tylko zbyt szybkie tempo Kosedowskiej kołysanki…)… I pewnie przesłuchani albumu zakończyłbym na „odtworzeniu pierwszym, ostatnim i nigdy więcej”, czyli jednym gdyby nie gra gitarzysty -Davida Dorůžki. To on ciągnie ten album z poziomu przeciętności o klasę wyżej. I choć mamy tu również Marcina Jahra, naszego czołowego drumera wiedzącego o jazzie wszystko a nawet może więcej, to numerem jeden „Breathing Space” jest gitarzysta. Dla jego ciekawych harmonicznych ciągów czy improwizacji warto mieć ten album a sama gra potwierdza, że jego obecność na naszym rynku za sprawą choćby współpracy z Agą Aaryan to ważny element jazzowej lokalnej układanki. Być może jego gra jest wręcz tak bardzo inspirująca, że pojawi się w kolejnych podobnych projektach. Owszem, fajnie jest gdy ma się obok kompanów równie dobrych a jeszcze lepiej, gdy są o klasę czy dwie wyżej, wówczas cała produkcja rośnie w siłę, no i lider samoistnie pnie się na wyżyny własnej sztuki. Bywa jednak, że powstaje mała wyrwa, dolinka, która oddziela to co wysokich lotów od tego, co poprawne. wówczas może dojść do tego, że liderem staje się ktoś inny… Pamiętam konkurs Wieniawskiego, na którym wszyscy przychodzili posłuchać jednej z reprezentacji narodowych skrzypków dla… ich leciwej akompaniatorki. Może to też jakaś propozycja. Reasumują, posłuchajcie tego albumu dla jego szefowej a z racji na grę gitarzysty, posłuchajcie koniecznie.

Piotr Iwicki

 

TUTAJ link do wywiadu z Artystką

poniedziałek, 31 stycznia 2011, jazz-gazeta

Polecane wpisy