|
Blog > Komentarze do wpisu
Orchestrion w Warszawie czyli Pat Metheny szachuje
To fenomenalne i fantastyczne, niesamowite – tak pierwsze chwile, w których wczoraj Patowi zaczął akompaniować jego orchestrion komentowała młoda fanka Amerykanina stojąca obok mnie. Podobne zdanie miała – sądząc po owacji – cała publiczność. Jazzmana słuchał nadkomplet widzów.
- To fenomenalne i fantastyczne, niesamowite – tak pierwsze chwile, w których wczoraj Patowi zaczął akompaniować jego orchestrion komentowała młoda fanka Amerykanina stojąca obok mnie. Podobne zdanie miała – sądząc po owacji – cała publiczność. Jazzmana słuchał nadkomplet widzów.
Nie spełniły się czarne przewidywania, że dostaniemy jarmarczną sztuczkę, takie jazzowe cuda na kiju. Nic z tego. Metheny wykonał materiał z ostatniego albumu (ma już status złotej płyty w Polsce, po koncercie wręczono mu stosowny prezent) oraz kilka tematów z innych albumów („Antonia” wywołała aplauz już na starcie, choć interpretacja z orchestrionem, pełna dzwonków i dzwoneczków, nie dorosła nawet do pięt oryginałowi).
„Stranger In Town” zagrane z czadem pod koniec koncertu porwało publiczność niczym rockowy kawałek (tu orchestrion wcielił się w funkową sekcję rytmiczną. Balladowe „Dream of the Return” pomimo braku linii wokalnej zachowało śpiewny charakter (fajna aranżacja instrumentów perkusyjnych – idiofonów, czyli wibrafonu, dzwonków i marimby).
Pat kilka razy pokazał możliwości orchestrionu, tłumaczył jego działanie i historię powstawania całego projektu. W improwizowanych groove’ach (tytuł roboczy jednego z nich „Abelton Groove”) pokazywał nie tylko potencjał jego wielkiej, elektroniczno-mechanicznej instalacji ale również… swój kunszt.
Wystarczyło nagrać transowe zabawy mistrza, a byłaby z tego płyta godna najlepszych rozgłośni z pogranicza jazzu i chill-outu. To właśnie w tym temacie Metheny sięgnął po swojego Rolanda (syntezator gitarowy) i pojechał frazą i barwą a la finał „Are You Going With Me?”. Był czad!
Metheny nie zwykł wchodzić dwa razy do tej samej wody, więc sam orchestrion nie był jedyną niespodzianką. Lider zaczął kombinować z nakładaniem fraz, budować tematy wprost na scenie jak budynki w oparciu o fundament (dokładnie sam tak to nazwał). Do tego czegoś używa specjalny system elektroniczny łączący zdobycze laboratoriów pracujących nad projektem orchestrionu i nowe wynalazki, np. Mooga. I co najważniejsze, nigdy „to coś” nie dominuje nad rozumem mistrza. Jest na jego usługach, a nie odwrotnie. Metheny niejako dostaje nowy instrument, nowe możliwości i jego twórczy umysł tworzy nowe dźwiękowe obrazy w oparciu o najnowsz palety barw i możliwości techniczne.
A swoją drogą i tak kocham go chyba najbardziej za te momenty. kiedy bierze do ręki Pikasso Guitar bądź na „akustyku” od Lindy Manzar wygrywa zmysłowe ballady. Jak widać, bez orchestrionu obchodzi się równie świetnie.
Po koncercie obok wspomniane uroczystości złoto płytowej Pat długo rozmawiał z fanami i przyjaciółmi. Z Ulą Dudziak, której road menager sprzed 35 lat jest teraz menagerem Pata, z Marcinem Wasilewskim (to temat na całkiem osobny tekst).
Pozował do zdjęć, podpisywał co tylko dało mu się aby złożył autograf. Z Kongresowej wychodziliśmy długo po koncercie (ten trwał 2 godziny i 40 minut bez przerwy).
Pat zapowiedział już powrót do Warszawy w lipcu. Zagra wówczas z Pat Metheny Group na Warsaw Summer Jazz Days. Decyzja zapadła wczoraj przed koncertem. wtorek, 02 marca 2010, jazz-gazeta
Komentarze
Gość: neferet, chello089075114196.chello.pl
2010/03/02 14:10:33
Jestem do dzisiaj oczarowana, to bylo cos wspanialego!!!!
Gość: LeHo, host-81-190-230-105.wroclaw.mm.pl
2010/03/02 15:55:47
tylko z jednym zdaniem recenzenta mogę się w pełni zgodzić.o tym jak gra solo, bez dzwoneczków. a reszta? sprawa gustu i wiedzy. ciekawe, jak przyjmuje to europa? wkrótce wiesci z Berlina, z Filharmonii.moze tam zabrzmi to lepiej? bo ani kongresowa ani stulecia koncertowe zbytnio nie sa, a zwłaszcza ta wrocławska ...
Gość: pinus, ye74.internetdsl.tpnet.pl
2010/03/02 15:56:56
Geniusz muzyczny w każdym calu! Ten koncert na długo zapadnie w naszej pamięci!
Gość: Ewa, 92.244.36.6*
2010/03/02 19:23:45
kocham Pata muzykę , podziwiam go ,jego pracowitosc , pomysl i realizację , jednak brakowalo mi muzykow z krwi i kosci , instrumenty same jakby ich nie nazywac to roboty i uderzenia czlowieka w instrument nigdy nie bedzie tym , co uderzenie mlotka czy palki , brakowalo mi Sancheza , Maysa , Rodbiego .... Jednym slowem szacunek i czapki z glow ale czekam na kolejną plytę Pat Metheny Group :-)
Gość: lipa, abxg235.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/02 21:56:00
witam
czekałem na nową płytę... wczoraj w epmiku odsłuchałem sobie co nieco... no i po pierwszym razie mały zawód. brakowało mi ludzi. instrumenty grały ale płasko bez energii, martwo. może na koncercie słychać było inaczej?
Gość: gamesh, 148-mo6-6.acn.waw.pl
2010/03/02 22:02:06
WIELKIE ROZCZAROWANIE! To była strata czasu. Sztuczka była jarmarczna, naprawdę. Tak lubię Pata, że zostalismy z meżem prawie do końca koncertu. Ale trudno było to znieśc, bo było prezraźliwie nudno. Owacje wcale nie były takie wielkie, bo wystarczy, ze taki tłum cichutko poklaszcze, to zbierze się to na niezły wrzask. A poza tym wśród publiczności było bardzo dużó takich, co bilety dostali w pracy. Naprawdę, wczorajszy koncert to porażka i niepotrzebnie dziennikarze piszą, ze sukces. Nie zycze nikomu koncertów bez muzyków, a w zamian z grająca "wspólczesna pianolą". Moi sasiedzi obok tez wyszlli przed koncem. to było przedstawienie dla niewymagających.
Gość: al-kochol, cpe-138-130-70-5.lns1.cht.bigpond.net.au
2010/03/02 22:44:39
a jaka zabojcza peruke wyciagnal z szafy na te okazje
Gość: Jarek, awa168.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/03 00:46:50
Może nie wielkie rozczarowanie, ale jednak to nie było to, czego bym się spodziewał po Pacie. Zdziwiły mnie najpierw kiksy, potem pewne problemy techniczne, a przede wszystkim jednak pewna niekonsekwencja - część dźwięków faktycznie pochodziła z instrumentów, ale część była z sekwenserów czy z komputera, czasem brzmiało to straszliwie równo i nieludzko. Na płycie aż tak tego nie czuć, ciekawe dlaczego.
Spodziewałem się raczej sterowania na bieżąco wszystkimi instrumentami - sterowania w sensie ludzkim - z ludzko brzmiącą nierównością, nieperfekcyjnym trafianiem w dźwięki. No nic, trudno. Moim zdaniem to raczej niewypał a może po prostu pierwsze nieudane próby? Może za jakiś czas rozwój techniki da lepsze możliwości? 2010/03/03 08:08:55
Pat jest artystą i ciągle szuka nowych rozwiązań . Na koncercie mówił o tej grającej orkiestrze jak o nowym sposobie na granie z lekką nutą nieśmiałości i chyba tak było, że wielu fanów Pata do którego się zaliczam, było lekko rozczarowani. W obecnym świecie mamy tak dużo maszyn które zastępują ludzi , że brakowało mi tu jego wspaniałych muzyków, którzy potrafią z większym wyczuciem uderzać w instrumenty niż elektryczne przekażniki. Poza tym brakowało mi utworów bardziej lirycznych z wyrażną linią melodyczną takich jak na płycie "Secret Story" czy "Map of the World".Pacie , mam nadzieję , że to był eksperyment. Nie idż już tą drogą
Gość: Adalbert, 146-148.nitka.net.pl
2010/03/03 09:08:38
Zagrany material Pat Metheny Group, bez zywych muzykow bez magii interakcji, przypadkowosci, wypadl najzwyczajniej nudno i bez sensu.
Zabraklo POMYSLU jak to ograc, co z tym uczynic - zawiodlem sie na Patcie. 2010/03/03 10:07:39
Mnie się bardzo podobał koncert, genialne popisy gitarowe Pata i sam orchestrion...Nie jestem technokratką i może właśnie dlatego byłam olśniona, zachwycona i porażona efektami. Byłam blisko sceny i tu jakoś nikt wcześniej nie wychodzil, szczerze : były owacje i zachwyty. Nie kupiłam jeszcze płyty, ale na pewno zrobię to (a jest już złota). No Pat ! masz kolejnego plusa i jesteś NAPRAWDĘ WIELKI
Gość: gp, 212.182.68.15*
2010/03/03 15:21:14
Wielki szacunek dla Pata!!! Po raz kolejny udowodnił to, iż jest geniuszem, wizjonerem, wirtuozem...Jego muzyka - to jakby klasyczna muzyka wykonana współcześnie. Bach, Mozart, Beethoven, Chopin, Rachmaninow, Metheny....Pat to człowiek pokroju największych w historii muzyki.
Gość: , cruel.t17.ds.pwr.wroc.pl
2010/03/04 20:28:14
Pat podpisywał "wszystko co mu się dało"? Kiedy, gdzie? Rozmowy z Patem? Gdzie, kiedy?
Gość: dken, 213-238-66-168.adsl.inetia.pl
2010/03/04 23:05:07
Koncert był super, do dziś o nim myślę,
trochę przesadzone jest z tym podpisywaniem, itp. Okazję mieli tylko dziennikarze i gwiazdy, które przyszły na koncert. Czekalem z kilkoma osobami, az zostalem sam i koles ze Stuffu Pat-a powiedział, że wyszedł innymi drzwiami i jest w Marriocie. Też się nie dziwie, bo ma prawie codzienne koncerty po 2,5h i tak jest wytrzymały. Mam nadzieję, że złapie go w lipcu (nie ma innej opciji)
Gość: Doktor Dolittle, 83.143.167.6*
2010/03/05 10:04:22
Chciałem z nim pogadac po koncercie, zeby mu opylic ślepą papugę i tańcacego niedzwiadka na łańcuchu... mam jeszcze do opchnięcia opaskę na oko...
No ale zwiał, gdy mnie zobaczył. A szkoda, bo nastepne występy z mega katarynką byłyby moze fajniejsze:{ Doktor Dollitle
Gość: Doktor Dolittle, 83.143.167.6*
2010/03/05 10:07:20
acha... byłbym zapomniał.. Zdaje mi się , ze widziałem jakies żyjatka w jego włosach, całe stado !!! Czas oddac perukę do pralni chemicznej!!!
Gość: rob.65, eei139.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/03/05 20:11:54
Uważam, że muzyka jest najpierw do słuchania, potem /ewentualnie!/ do oglądania. Dlatego tak wielu artystów podoba mi się bardziej z nagrań niż niż na koncertach. Epatowanie słuchaczy widokiem "maszynerii" jest dla mnie inżyniera - jazzfana krokiem wielkiego artysty w kierunku cyrku. Wolałbym, żeby Pat Metheny wybrał jednak inną drogę...
Gość: ekamis, sub198-243.elpos.net
2010/03/09 20:51:06
Kompozycje zawarte na płycie Orchestrion są ŚWIETNE. Niestety brzmi to słabo, szkoda, że nie wykonuje tego zespół.
Gość: mc2, 217.98.13.12*
2010/03/15 17:34:49
Byłem na koncercie w Berlinie, podobnie jak poprzednicy zgadzam się, że żadna machina nie zastąpi Meysa,Hadena,Scofilda, Rodbyego,Aznara itd., ale koncert jak każdy kolejny od pierwszego odjazdowego razu w Warszawie 1985 z jamem do 3 nad ranem w starym Akwarium przy udziale Tomasza Stańki i nieznanego nikomu chłopaka z widowni grającego na harminijce, to uczta, każda wg innego menu i tak będzie za każdym razem gdy będzie grał Pat. Czekam na kolejny projekt, płytę, koncert itp. Pozdrawiam
|
|