PIOTR IWICKI - niezależny serwis muzyczny - jazz, fusion, blues, jazzrock, koncerty, newsy.
Blog > Komentarze do wpisu
Już za chwilę, już za chwileczkę...
.. legenda i dynamit czyli jazz bez granic

W sobotę czeka nas nie lada gratka. W ramach Międzynarodowego Plenerowego Festiwalu „Jazz na Starówce” wystąpią w jednym zespole dwie niekwestionowane gwiazdy. Amerykański saksofonista Chico Freeman i niemiecka organistka, Barbara Dennerlein. On, to  legendarna chicagowskiej awangardowej sceny AACM (Association For The Advancement Of Creative Musicians). Ona – spec od organów Hammonda, której nazwisko wymienia się jednym tchem z największymi żyjącymi i niezyjącymi gigantami tego instrumentu.

Freeman był nie tylko jednym z kreatorów AACM ale czołowym ideologiem obol Lestera Bowie, Anthony Braxtona, Davida Murraya i Muchala Richarda Abramsa. Ci przypominający każdą nutą, że jazz wyszedł z Afryki jazzmani, postawili sobie za główny cel odmienienie wizerunku czarnoskórego jazzmana jako muzyka stroniącego od eksperymentu, skazanego na granie standardów. Hołdowali nieposkromionej improwizacji, za nic uznawali stylistyczne granice. Bohater sobotniego koncertu to mistrz saksofonu tenorowego i sopranowego (gra też na flecie), wszechstronny artysta o imponującej karierze. W latach 70 występował z Elvinem Jonesem, awangardową formacją pod wodzą Sun Ra, równolegle koncertował jako lider. Ma za sobą koncerty z tuzami jazzu jak Dizzy Gllespie, Charles Mingus, Wyton Marsalis, zespołami tej miary, co The Temptations, Earth Wind & Fire, orkiestra Tito Puente, Machito i Irakere. Jego album „Spirit Sensitive” (1979) zaliczany jest do grona płyt – kanonu gatunku i uznawany za jeden z najlepszych zbiorów ballad nagranych przez współczesnego tenorzystę. Dzisiaj Freeman nie jest już chodzącym ucieleśnieniem jazzowej rewolty, choć cały czas przypomina jedną z własnych programowych sentencji: „Jazzowa improwizacja nie wychodzi z harmonii, ona wychodzi z człowieka, który ją gra. Harmonia to tylko pretekst, bardzo często zbędny. Bez człowieka, nie byłoby improwizacji.”.

Jak wypadnie połączenie chicagowskiego jazzowego ognia z niemiecką perfekcją Barbary Dennerlein? Pierwszy jazzowy koncert zagrała mając raptem 15 lat w swoim rodzinnym Monachium, a debiutancki album wydała mając raptem lat 19. Dzisiaj w jej autorskiej, liczącej ponad 20 albumów dyskografii można znaleźć rzecz tak nietypową, jak jazz grany na organach … kościelnych.  Pozycję artystki potwierdza współpraca z słynną wytwórnią płytową Verve oraz wysokie lokaty w prestiżowej ankiecie magazynu „Down Beat” gdzie pojawia się obok amerykańskich gigantów tego instrumentu Joe DeFrancesco i nieodżałowanego Jimmy Smitha. Niemka w grze łączy tradycję tego kultowego instrumentu klawiszowego z nowoczesnością, chętnie łącząc Hammonda z syntezatorami. Gdyby chcieć streścić jej styl jednym słowem, najlepiej pasowałyby: dynamit.

Piotr Iwicki

Jazz na Starówce - Chico Freeman & Barbara Dennerlein Group, 9 sierpnia godz. 19, Rynek Starego Miasta. Wstęp wolny.
piątek, 08 sierpnia 2008, jazz-gazeta

Polecane wpisy